Wiadomości

Zamknij

Dodaj komentarz

Wielkanoc 1942 roku w KL Dachau – najbardziej dramatyczne święta polskich księży

PAP 07:15, 04.04.2026
Skomentuj Wielkanoc 1942 roku w KL Dachau – najbardziej dramatyczne święta polskich księży

Wśród niemieckich obozów koncentracyjnych KL Dachau zajmował miejsce szczególne. Od 1940 roku kierowano tam duchownych z okupowanej Europy, tworząc w jego obrębie wydzieloną część przeznaczoną dla księży, tzw. Priesterblock. Przez obóz przeszło około 250 tysięcy więźniów różnych narodowości. W tej grupie znajdowało się 2720 duchownych różnych wyznań. Najliczniejszą grupę stanowili polscy księża – 1780, z których w dniu wyzwolenia obozu przez wojska amerykańskie ocalało około 870. Większość duchownych była wyznania katolickiego, ale historycy wymieniają także 109 protestantów, 22 prawosławnych, 8 starokatolików i mariawitów oraz 2 muzułmanów.

 

Ponieważ polskich kapłanów było najwięcej spośród wszystkich osadzonych tam osób duchownych, belgijski historyk Paul Berben, zajmujący się dokumentowaniem zbrodni w Dachau, przypomina, że przydzielono im odrębny blok numer 28.

 

Od stycznia 1941 roku nabożeństwa mogły odbywać się w prowizorycznie przygotowanej kaplicy. Więźniowie sami wykonywali wszystkie paramenty liturgiczne, tj. przedmioty i szaty, z tego, co mieli pod ręką, kawałków tkaniny, drewna czy metalowych puszek. Przykładowo w Wielkanoc 1943 roku kaplica wzbogaciła się o figurę Maryi, powszechnie zwaną Matką Bożą z Dachau.

 

Berben zwraca uwagę, że polscy księża poddawani byli większym szykanom niż pozostali osadzeni. Mimo to, ryzykując własnym życiem, odprawiali potajemne niemal „katakumbowe jak u pierwszych chrześcijan” nabożeństwa dla wszystkich, którzy chcieli w nich uczestniczyć, niezależnie od narodowości czy wyznania – zauważa Berben. Dlatego też administracja obozu, aby jeszcze pełniej ingerować w ich działalność, przydzielała do bloku 28 wrogo nastawionych do Kościoła Katolickiego więźniów-konfidentów.

 

Księży karano na różne sposoby. Pozbawiano ich i tak skromnych racji żywnościowych, trzymano na zimnie i bito. Niektórzy byli również wykorzystywani w bestialskich eksperymentach pseudomedycznych, prowadzonych przez nazistowskiego lekarza Clausa Karla Schillinga, który celowo zakażał więźniów np. malarią.

 

Agresja wobec osadzonych księży nasilała się zwłaszcza w okresach świątecznych. Tak było również w Wielkanoc 1942 roku. Pretekstem do kilkudniowego pastwienia się nad duchownymi – od Niedzieli Palmowej aż po Poniedziałek Wielkanocny - było naruszenie obozowego regulaminu przez księdza Stanisława Wierzbowskiego. Niemcy w takich wypadkach stosowali zasadę odpowiedzialności zbiorowej – karali wszystkich osadzonych w danym bloku. Narazić się można w różny sposób – nawet nierówno zaścieloną pryczą. Ksiądz Wierzbowski, w tamtym momencie mający 45 lat, został ukarany chłostą i osadzony w karcerze. Zmarł prawdopodobnie na skutek pobicia, choć w obozowej kartotece podano, że przyczyną zgonu była niewydolność serca i układu krążenia przy zapaleniu płuc.

 

Był to jednak dopiero początek represji. Obozowi strażnicy uznali, że wszyscy polscy księża, także najstarsi i najbardziej schorowani, przez kolejne dni będą zmuszani do udziału w tzw. „sportach”. Jeden z ocalałych więźniów, ks. Henryk Malak, wspominał: „Prowadzą nas na plac apelowy, dzielą na setki, na czele każdej staje jeden z esesmanów, blokowych albo starszych izby i… rozpoczyna się krwawy sport”.

 

Dramatyczne wydarzenia opisał również ks. Leon Stępniak – jeden z najmłodszych polskich księży w KL Dachau, wyświęcony na trzy miesiące przed wybuchem wojny. „Osadzeni musieli na komendę padać, potem rzucać się w kałuże, błoto, a oni chodzili po nas, wdeptywali w błoto. I tak na zmianę: marsz krokiem wojskowym, bieg, ćwiczenia gimnastyczne” - wspominał.

 

Trwało to od szóstej rano do szóstej wieczorem. Strażnicy wynajdywali wciąż nowe sposoby na dręczenie duchownych. Np. w porze obiadowej, gdy inni więźniowie mogli coś zjeść i odetchnąć, księżom z ukaranego bloku nakazywano sprzątanie terenu, wcześniej celowo zaśmieconego przez strażników. „A kiedy w czasie ćwiczeń ktoś zasłabł oblewano go wodą, kopano i bito” – zapamiętał ks. Stępniak.

 

Kilkudniowy maraton bicia i poniżania kilku duchownych przypłaciło śmiercią. Jedną z ofiar śmiertelnych był ks. prałat Dominik Kaczyński, przed wojną budowniczy kościoła Matki Bożej Zwycięskiej w Łodzi i pierwszy proboszcz tej parafii.

 

Tortury i szykany przerwano równie raptownie i nieoczekiwanie jak kilka dni wcześniej je rozpoczęto. „W poniedziałek po Wielkanocy, wspominał ks. Franciszek Korszyński, późniejszy biskup pomocniczy włocławski, przyszedłszy na obiad, zastaliśmy łóżka w porządku, nie potrzebowaliśmy ich budować. Oznaczało to, że skończyły się ćwiczenia karne. Był 6 kwietnia”.

 

Historyczka Anna Jagodzińska przytacza słowa, które wówczas wypowiedział ks. Stefan Wincenty Frelichowski: „to na pewno policzy nam Bóg w niebie i że szykany nam będą ku dobremu, nie w przetrwaniu i przeżyciu obozu, nie jak myślałem, ale tam w niebie”.

 

Jak podkreślali więźniowie Dachau, kolejna Wielkanoc w 1943 roku wyglądała już inaczej. Duchowni mogli odbierać paczki żywnościowe od rodzin, a nawet wspólnie spożywać świąteczne posiłki. Ks. Leon Stępniak przywołuje obraz tamtych chwil: „każdy z nas swoją cząstkę jedzenia odłożył na koc, rozpostarty na łóżku. Zasiedliśmy do wspólnego śniadania wielkanocnego. Potrawy pobłogosławił ks. Stanisław Cichy”.

 

Ale prawdziwa radość nadeszła dopiero po dwóch latach. 29 kwietnia 1945 roku do KL Dachau wkroczyły wojska amerykańskie. Dla chrześcijan wschodnich rozpoczynał się właśnie Wielki Tydzień. Prawosławny duchowny Gleb Aleksandrowicz Rahr tak opisywał tamte chwile: „Greccy i serbscy księża wraz z serbskim diakonem nałożyli prowizoryczne »szaty liturgiczne« na swoje niebiesko-szare pasiaste mundury więzienne. Następnie zaczęli śpiewać, przechodząc z greki na język słowiański i z powrotem na grekę. (…) nie było żadnych szat liturgicznych, żadnych ksiąg, żadnych ikon, żadnych świec, żadnych prosfor, wina…”. A mimo to 6 maja wybrzmiały radosne zawołanie „Christos woskresie!” („Chrystus zmartwychwstał!”).

 

Obecnie na terenie dawnego KL Dachau znajdują się liczne obiekty sakralne: katolicka Kaplica Śmiertelnego Lęku Chrystusa, Ewangelicki Kościół Pojednania, rosyjska prawosławna Kaplica Zmartwychwstania Pańskiego oraz Żydowskie Miejsce Pamięci. Tuż za murami, obok dawnej wieży strażniczej, usytuowany jest także Klasztor Karmelitanek Przenajdroższej Krwi Chrystusa założony w 1964 roku.(PAP)

 

Marta Panas-Goworska

 

mpg/ jkrz/ aszw/

(PAP)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu zawiercie365.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%