Wiadomości

Zamknij

Dodaj komentarz

Biolog: błędy w gospodarce przestrzennej to główna przyczyna częstszych interakcji ludzi z dzikami

PAP 04:58, 13.04.2026 Aktualizacja: 05:11, 13.04.2026
Skomentuj Biolog: błędy w gospodarce przestrzennej to główna przyczyna częstszych interakcji

Jego zdaniem konieczna jest zmiana gospodarki przestrzennej, która uwzględni prognozy demograficzne dla Polski.

 

W ostatnim czasie w mediach pojawia się coraz więcej doniesień na temat interakcji ludzi z dzikami, określanych jako konfliktowe. Kontrowersje wywołały ostatnie przypadki w stolicy: zabicie 7 dzików (w tym 6 młodych) na Mokotowie oraz 16 dzików (w tym 12 warchlaków) na placu zabaw na Bemowie.

 

- Prowadzona od dekad błędna gospodarka przestrzenna jest głównym motorem coraz częstszych interakcji między ludźmi i dzikami w miastach. Masowo zabudowywane są lasy, łąki i inne tereny będące ostoją dzikich zwierząt, w tym dzików, saren, łosi, lisów, borsuków, zajęcy i wielu innych gatunków – powiedział PAP dr hab. Jakub Gryz, prof. Instytutu Badawczego Leśnictwa, który jest mieszkańcem stołecznego Wawra.

 

Za przykłady podał przeznaczenie pod zabudowę 120 ha Lasu Zbójna Góra w Radości, który to obszar jest jedną z głównych ostoi dzików w stolicy, a także decyzję o zabudowie prawie 700 ha łąk, ziołorośli, sadów i terenów podmokłych na Łuku Siekierkowskim.

 

- Urzędnicy i politycy, przeznaczając takie tereny pod zabudowę, sami generują problem. Bo jeżeli przeznaczamy lasy, pola, łąki pod zabudowę, a wiemy, że tam żyją dzikie zwierzęta, w tym dziki, to konflikt jest nieunikniony – ocenił biolog. Dodał, że jest on najczęściej rozwiązywany poprzez zabijanie zwierząt.

 

Tymczasem z danych, które przytoczył, wynika, że deficytu mieszkań w Polsce obecnie już nie ma. – Prace nad ostatnim spisem powszechnym wykazały, że w naszym kraju jest blisko 1,8 miliona pustostanów. A jeśli uwzględnimy prognozy demograficzne dla Polski, liczba ta może dalej rosnąć – wskazał dr Gryz.

 

Zgodnie z szacunkami populacja Polski skurczy się w ciągu 25 lat o 4 mln ludzi. – Dlatego nie ma żadnej racjonalnej potrzeby dalszego zabudowywania lasów, łąk, żyznych gruntów rolnych, terenów zalewowych nad Wisłą i innych obszarów cennych przyrodniczo – podkreślił badacz.

 

W jego ocenie politycy, nie dostrzegają trendów demograficznych, a Polska przoduje w UE pod względem zabudowywania i niszczenia terenów zielonych. – Z niedawno opublikowanego raportu wynika, iż w latach 2018-2023 zabetonowaliśmy ponad 1000 km2 naszego kraju. Żadne inne państwo UE nie dokonało takiej destrukcji – podkreślił dr Gryz.

 

Przypomniał, że obecnie dla całego kraju przygotowywane są plany ogólne zagospodarowania przestrzennego. – To jest krytyczny moment, żeby coś zmienić na lepsze, aczkolwiek z tego, co widzę, to przy tworzeniu tych planów nikt się specjalnie zwierzętami nie przejmuje. Wszystko ma zalać beton i asfalt. A wtedy problem interakcji ludzi z dzikami będzie coraz bardzie wybrzmiewał – ostrzegł specjalista.

 

Drugim ważnym czynnikiem, który wpływa na obecność dzików w miastach i ich częstsze kontakty z mieszkańcami, są nieodpowiedzialne zachowania ludzi.

 

- Dziki są zwabiane na tereny zurbanizowane, ponieważ ludzie je dokarmiają, np. poprzez zrzucanie z balkonu jabłek, bananów, bułek, a czasem nawet dokarmiania z ręki. Jeżeli jedna osoba karmi dzika, druga, trzecia, to dzik się uczy, że każdy da mu coś do zjedzenia. A jak tego jedzenia nie dostanie, może być niezadowolony z naszego zachowania - tłumaczył dr Gryz.

 

Podkreślił, że dziki są bardzo inteligentne i szybko się uczą. – Zatem, po co mają podejmować duży wydatek energetyczny, poszukując czegoś do jedzenia w lesie, skoro mają nieograniczoną podaż pokarmu w pobliżu ludzi – skomentował.

 

Zdaniem naukowca bardzo ważna w kontekście koegzystencji z dzikimi zwierzętami jest też odpowiedzialna gospodarka odpadami. – Śmietniki to jest gigantyczna stołówka dla zwierząt; nie tylko dzików, ale też lisów, kun, wron, srok, kawek. Wszystkie te gatunki korzystają ze śmieci, które wyrzuciliśmy – powiedział biolog.

 

Zwrócił uwagę, że głównym problemem jest to, że produkujemy ich coraz więcej. - Mamy całe masy śmieci i nikt nie wie tak naprawdę, co z nimi zrobić. Niewielki procent odpadów poddajemy recyklingowi - podsumował.

 

Zwrócił też uwagę, że place zabaw dla dzieci są bardzo atrakcyjne dla dzików. - Tam, gdzie są dzieci, tam z reguły jest jedzenie: chipsy, pączki, lizaki, cukierki - wszystkie dzieci coś jedzą. Często resztki tego jedzenia leżą na ziemi. A dzik ma bardzo wyczulony węch. Na przykład chipsy może wyczuć z kilkuset metrów – tłumaczył dr Gryz. Zaznaczył, że dzik wchodzi na plac zabaw, ponieważ jest głodny, i wówczas może pojawić się problem.

 

- Takich placyków zabaw w samej Warszawie mamy prawie 1000 i część z nich ma furtki otwarte na oścież, ponieważ poziom świadomości ludzi jest strasznie niski. Dziki mogą też wchodzić na teren rodzinnych ogrodów działkowych (ROD), szpitali czy innych obiektów. Przyczyną są uszkodzone płoty, niezamknięte bramy albo całkowity brak ogrodzenia. Dlatego, zamiast żądać zabicia dzików, należy raczej usunąć przyczynę ich wtargnięcia – zaznaczył badacz.

 

W jego ocenie każdy przypadek interakcji z dzikiem w mieście powinien być poddany analizie przez władze, aby można było zrozumieć jego przyczyny i lepiej zapobiegać na przyszłość podobnym sytuacjom.

 

- A tymczasem, mimo nagłośnienia sytuacji z Bemowa, jeśli teraz pójdziemy na jakikolwiek plac zabaw w Warszawie czy w innym mieście, to dalej będą tam pootwierane bramki, dalej będzie tam pozostawiane jedzenie, czyli nikt z tego nie wyciągnie żadnych wniosków – zwrócił uwagę dr Gryz.

 

Podkreślił, że analizy takich sytuacji brakuje. – Nikt się nie zastanawia nad przyczynami, które sami generujemy, a potem jest tylko konstatacja, że dzików jest „za dużo”, „są złe”, „agresywne” i „trzeba je zabić” – skomentował biolog.

 

Jak ocenił, działania na rzecz koegzystencji ludzi i zwierząt są kwestią empatii i akceptacji dzikiej przyrody. – Zjedzenie przez dzika tulipanów czy przekopanie grządki to nie jest realny problem. Co innego np. w Afryce, gdy stado słoni zniszczy uprawy mieszkańców wioski i to może zagrozić im głodem - powiedział.

 

Dr Gryz zastrzegł, że dziki nie są agresywnymi zwierzętami. – Mieszkam w Wawrze i często spotykam dziki, ale nigdy mi się nie zdarzyło, żeby dzik w jakikolwiek sposób zainteresował się moją osobą, ani żebym w jakikolwiek sposób czuł się zagrożony – podkreślił dr Gryz.

 

Zastrzegł, że w wyjątkowych sytuacjach, gdy dzik poczuje się zagrożony (najczęściej jest to locha z małymi), może poturbować człowieka. - Nie dotarłem do żadnych informacji, aby dzik przyczynił się do czyjejś śmierci. Przypadki poturbowania człowieka są bardzo rzadkie i w znacznej mierze sprowokowane przez ludzi, np. atakiem psa na lochę z młodymi, dokarmianiem dzików, wpuszczeniem ich na teren, gdzie nie powinny się znaleźć, a nawet przetrzymywaniem w mieszkaniu warchlaka – wymieniał specjalista.

 

Wyjaśnił, że czasem dzik może zaatakować psa, ze względu na wcześniejsze złe doświadczenia - gdy był wielokrotnie atakowany. Wtedy dzik zaczyna każdego psa rozpoznawać jako zagrożenie. Często jednak winni sami opiekunowie, którzy spacerują z psem bez smyczy w miejscu, gdzie bytują dziki.

 

- Tak naprawdę dziki są dla nas ludzi wyjątkowo wyrozumiałe – podsumował dr Gryz.

 

Joanna Morga (PAP)

 

jjj/ bar/

(PAP)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu zawiercie365.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%