- Obserwujemy już nie pojedyncze incydenty, lecz systemowe przesunięcie ryzyka chorób tropikalnych w kierunku strefy umiarkowanej – podkreślił ekspert. Według niego przyczyny to zmiany klimatu, przekształcenia środowiska i rosnąca mobilność ludzi.
Prof. Grzybek zaznaczył, że ocieplenie klimatu wydłuża sezon aktywności wektorów, takich jak kleszcze i komary, zwiększając ryzyko transmisji patogenów. - Kleszcze pospolite jeszcze niedawno wykazywały dwa szczyty aktywności – wiosną i jesienią. Dziś sezonowość się zaciera, a okres narażenia ludzi na zakażenia, m.in. Borrelia burgdorferi czy wirusem kleszczowego zapalenia mózgu, znacznie się wydłuża – wyjaśnił.
Zdaniem eksperta kluczową rolę odgrywa również globalizacja. - Intensywny ruch lotniczy, handel i migracje powodują, że wirusy i pasożyty mogą być bardzo szybko przenoszone między kontynentami. Jeśli w regionie obecne są kompetentne wektory, nawet pojedyncze zawleczenie patogenu może doprowadzić do lokalnej transmisji – dodał.
Ekspert wskazał na wirusa Zachodniego Nilu, który jest już trwale obecny w Europie. - Od początku XXI wieku obserwujemy powtarzające się ogniska lokalne, a po 2010 roku ich wyraźną intensyfikację. W wielu krajach występuje sezonowa transmisja, obejmująca także ciężkie postacie oraz zgony – powiedział.
Niepokój budzą także komary Aedes, wektory wirusów dengi, chikungunya i Ziki. Prof. Grzybek przypomniał ognisko dengi w 2024 roku we włoskim Fano, gdzie opóźnione rozpoznanie przypadków umożliwiło lokalną transmisję wirusa. - Sama obecność wektora nie oznacza epidemii, ale znacząco zwiększa prawdopodobieństwo transmisji chorób – dodał.
Rosnące zagrożenie stanowią też kleszcze Hyalomma, które mogą przenosić wirusa krymsko-kongijskiej gorączki krwotocznej.
W Polsce proces ten obserwowany jest w ramach projektu „narodowe kleszczobranie”. Egzotyczne kleszcze z rodzaju Hyalomma są znajdowane regularnie, m.in. na Śląsku i w Wielkopolsce. W części z nich wykryto bakterie Rickettsia aeschlimannii, które wywołują riketsjozy u ludzi. Prof. Grzybek podkreślił, że choć dotychczas w Polsce nie stwierdzono wirusa krymsko-kongijskiej gorączki krwotocznej, warunki klimatyczne i transport kleszczy przez ptaki migrujące sprzyjają ich przeżyciu i potencjalnej kolonizacji.
Jego zdaniem nasz kraj, „nie odrobił jeszcze pracy domowej po pandemii wirusa SARS-CoV-2”. - W mojej ocenie wysoko wyspecjalizowane ośrodki diagnostyczne i państwowa inspekcja sanitarna wymagają systemowego wsparcia, aby przygotować się na wystąpienie potencjalnego ogniska choroby. Musimy być przygotowani do diagnostyki, leczenia i prewencji, a nie odpowiadać na zagrożenie ad hoc – zaznaczył.
Ekspert podkreślił, że systemy ochrony zdrowia w Europie nie są w pełni przygotowane na rosnące ryzyko chorób tropikalnych. Zwrócił też uwagę na fragmentację systemów nadzoru i potrzebę integracji danych w modelu One Health (Jedno Zdrowie), obejmującym zdrowie ludzi, zwierząt i środowiska.(PAP)
pm/ agt/
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu zawiercie365.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Samorządy apelują o przyjazne dla środowiska obchody dn
Mnie widok cmentarzy pełnych zniczy zawsze wzrusza. Szkoda byłoby rezygnować z tej tradycji. Najbardziej mi się podobają znicze ziemne - po użyciu kładziesz na trawie i rozgniatasz butem. W materiale, z których są zrobione są nasiona, z których wyrastają potem kwiatki.
Aleksandra
18:55, 2026-01-08
Wielka promocja monografii „Kromołów 1193–1939”
Jak i czy można kupić tą monografię on line? Niestety do Kromołowa do Pałacyku już nie zdążę dojechać
Marian
17:36, 2025-11-28
Trzy serca, jeden świat – wernisaż w MOK Zawiercie
Dwa dni później DorotaDomagalska zmarła. Wielka strat dla kultury
Elska
14:38, 2025-11-11
Ulica Szkolna w Rokitnie Szlacheckim tonie w dziurach!
Po prostu wstyd, aby w XXI wieku były jeszcze w Polsce drogi z dziurami, jak ser szwajcarski.
Piotr
14:55, 2025-05-20