Wiadomości

Zamknij

Dodaj komentarz

Ekspertka: nie wiemy, skąd się wzięło prima aprilis – i to jest najciekawsze

PAP 08:23, 01.04.2026
Skomentuj Ekspertka: nie wiemy, skąd się wzięło prima aprilis – i to jest najciekawsze

Pochodzenie prima aprilis pozostaje niejasne, a mnogość teorii – od starożytnego Rzymu po XVI-wieczną Francję – pokazuje raczej złożoność zjawisk kulturowych niż ich jednoznaczne źródła – oceniła Beata Maksymiuk z Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej.

 

Jak wskazała badaczka, żadna z popularnych hipotez nie wyjaśnia w pełni genezy tego zwyczaju. Zarówno rzymskie święto Hilaria, jak i reforma kalendarza we Francji w 1564 r., kiedy początek roku przeniesiono na 1 stycznia, są wiarygodne, ale niewystarczające.

 

Z perspektywy kulturoznawczej prima aprilis należy rozumieć szerzej – jako element rytuałów przejścia związanych z końcem zimy i nadejściem wiosny. - W wielu kulturach pojawiały się w tym czasie momenty śmiechu, chaosu i odwrócenia norm – zaznacza Maksymiuk, wskazując m.in. na europejski karnawał czy indyjskie święto Holi.

 

Zdaniem ekspertki zwyczaj ten przyjął się w Polsce nie tylko jako zapożyczenie z Zachodu, ale dlatego, że odpowiadał na uniwersalną potrzebę społeczną – zabawy, integracji i rozładowania napięcia.

 

Dawne żarty miały charakter bardziej kameralny i opierały się na bezpośrednich relacjach. Popularne było np. wysyłanie kogoś z niemożliwym do wykonania zadaniem, co dało początek powiedzeniu „chodzić po próżnicy”. Humor był kreatywny, ale podporządkowany zasadzie, by nikogo nie krzywdzić.

 

Współcześnie – jak zauważyła badaczka – pranki często tworzone są „pod kamerę” i z myślą o zasięgach w mediach społecznościowych. Zmieniła się skala, ale nie mechanizm: żart nadal opiera się na zaufaniu i relacji między ludźmi.

 

Prima aprilis pozostawił także ślad w języku, ucząc ostrożności wobec informacji. - To dzień, w którym standardowe reguły interpretowania rzeczywistości przestają działać – podkreśla dr Maksymiuk.

 

Ekspertka przypomniała, że tradycja żartów medialnych ma długą historię. Już w międzywojniu gazety publikowały fikcyjne, lecz wiarygodnie opisane doniesienia, odpowiadające na realne problemy społeczne.

 

Obecnie, w dobie internetu, szybkie rozprzestrzenianie się informacji sprawia jednak, że granica między żartem a dezinformacją bywa trudniejsza do uchwycenia. Dlatego – jak wskazała – coraz częściej podkreśla się, by unikać żartów dotyczących zdrowia, bezpieczeństwa czy polityki.

 

Mimo zmian forma i funkcja zwyczaju pozostają aktualne. - Dopóki istnieje potrzeba śmiechu, dystansu i wspólnoty, dopóty będzie istniał dzień, w którym możemy oszukać świat – a świat może oszukać nas – podsumowała kulturoznawczyni.

 

Mira Suchodolska (PAP)Całą rozmowę z dr Beatą Maksymiuk opublikujemy o godz. 6.45.

 

mir/ mark/

(PAP)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu zawiercie365.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%