– Eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie i zamknięcie części przestrzeni powietrznej sprawiły, że tysiące Polaków oraz dziesiątki tysięcy turystów z całego świata utknęły na lotniskach regionu. Jak poinformował w poniedziałek rzecznik MSZ Maciej Wewiór, Polska jest przygotowana na różne scenariusze, a w resorcie od kilku dni działa zespół kryzysowy. – Najważniejsza informacja jest taka, że nie ma żadnych informacji, aby jakikolwiek nasz obywatel ucierpiał – podkreślił.
W związku z atakami USA i Izraela na Iran oraz odpowiedzią Teheranu, w tym ostrzałami i atakami dronowymi, sytuacja w części państw regionu pozostaje niestabilna. Wszystkie zorganizowane grupy turystyczne opuściły Izrael drogą lądową, a Polacy wyjeżdżają także z Jordanii. W krajach Zatoki Perskiej – jak zaznaczył rzecznik MSZ – najbezpieczniej jest obecnie pozostać na miejscu i stosować się do zaleceń lokalnych służb.
Zdaniem prof. Andrzeja Falkowskiego, psychologa biznesu, sytuacja osób uwięzionych na lotniskach to szczególny rodzaj doświadczenia psychologicznego. – To jest stan zawieszenia. Ci ludzie nie są ani w domu, ani u celu podróży. Znajdują się w przestrzeni przejściowej, a każda kolejna godzina wzmacnia poczucie bezradności – powiedział PAP.
Jak wyjaśnił, kluczowym mechanizmem jest utrata poczucia kontroli. – My funkcjonujemy, przewidując rzeczywistość i działając w oparciu o schemat przyczynowo-skutkowy. Gdy to znika, pojawia się silne poczucie braku kontroli. A to jedna z najbardziej niekomfortowych sytuacji dla człowieka – podkreślił.
Według profesora, w takich warunkach ludzie uruchamiają mechanizmy obronne polegające na „organizowaniu chaosu”. – Badania pokazują, że gdy eksperymentalnie odbiera się ludziom poczucie kontroli, zaczynają dostrzegać sensowne wzory w chaotycznych bodźcach. Tworzą porządek nawet tam, gdzie go obiektywnie nie ma. To próba odzyskania kontroli – wskazał.
Falkowski zaznaczył, że osoby, które utknęły w strefie zagrożenia, będą próbowały odzyskać kontrolę nawet symbolicznie. – One muszą ją mieć. Jeżeli nie mogą realnie wpłynąć na sytuację, będą starały się ją zrozumieć po swojemu, tworzyć quasirozwiązania, narracje, które pozwolą im poczuć, że coś zależy od nich – wyjaśnił.
Jednocześnie pojawia się zjawisko paraliżu decyzyjnego. – To sytuacja potwornie niekomfortowa. Człowiek nie wie, co robić, bo każda opcja wydaje się ryzykowna. Ale długotrwały bezruch jest jeszcze trudniejszy psychicznie, więc ludzie zaczynają organizować sobie życie tu i teraz – zaznaczył ekspert.
Odwołał się przy tym do doświadczeń z okresu pandemii. – Gdy samoloty nie odlatywały, turyści organizowali sobie życie na lotniskach czy w hotelach. Tworzyli grupy, wspierali się. To naturalna reakcja – powiedział.
Zdaniem psychologa w sytuacjach ekstremalnych częściej dominuje mechanizm grupowania się niż agresja. – W takich momentach uruchamia się instynkt stadny. Sytuacje graniczne paradoksalnie zbliżają ludzi. Jeden pomaga drugiemu, pojawia się współdziałanie. Agresja bywa wygaszona, bo wspólnym celem staje się przetrwanie – ocenił.
Prof. Falkowski podkreślił, że kluczowa staje się obecność lidera. – Psychologia społeczna pokazuje, że działamy w strukturach hierarchicznych. Lider, który wzbudza zaufanie, może uspokoić emocje i nadać kierunek działaniu – wskazał.
Zapytany, jak powinien zachować się naturalny lider w zestresowanym tłumie, prof. Falkowski odpowiedział, że „najważniejsze jest osłabienie lęku. Lęk napędza panikę. Jeśli go stonujemy, zaczynamy zachowywać się racjonalnie”.
Według niego skuteczną strategią jest przesunięcie uwagi. – Trzeba skierować świadomość na coś innego niż źródło zagrożenia. Zająć ludzi prostymi aktywnościami, rozmową, nawet grą w brydża. To nie jest ucieczka od problemu, tylko sposób ochrony zdrowia psychicznego – zaznaczył.
Psycholog nie wykluczył, że część osób może doświadczyć trwałych konsekwencji psychicznych, jak na przykład zespół stresu pourazowego (PTSD). – Może dojść do reakcji traumatycznych, silnych procesów depresyjnych. Niektórzy mogą potem bać się latać, a nawet wychodzić poza swoją strefę bezpieczeństwa – powiedział.
Zaznaczył jednak, że wiele zależy od struktury osobowości, zwłaszcza poziomu lęku jako cechy osobowościowej. – Osoby o wysokim poziomie lęku będą przeżywać to znacznie silniej. U nich proste strategie odwrócenia uwagi mogą nie wystarczyć – ocenił.
W jego opinii po powrocie do kraju kluczowa będzie uważna obserwacja stanu psychicznego. – Rodzina powinna zwrócić uwagę, czy dana osoba funkcjonuje normalnie. Większość wróci do równowagi, ale część może potrzebować wsparcia specjalisty – powiedział.
Prof. Falkowski, zapytany o praktyczne rady dla osób przebywających na lotniskach w zagrożonym regionie, wskazał na znaczenie codziennych czynności. – Należy zająć się zwykłymi sprawami: gdzie coś zjeść, gdzie odpocząć, co kupić. Wejść w rytm miejsca, które – mimo kryzysu – nadal funkcjonuje. Przestać koncentrować się wyłącznie na tym, że „muszę odlecieć” – podkreślił.
Jak dodał, pomocne może być poznawcze przeformułowanie sytuacji. – Można potraktować to jako nieplanowaną przygodę życiową, a nie katastrofę. Ja nie wiem, co będzie jutro, ale wiem, co robię dziś. Taka postawa znacząco obniża napięcie – zaznaczył.
Według psychologa kluczowe jest ograniczenie ekspozycji na niezweryfikowane informacje i katastroficzne scenariusze.
W podobnym tonie wypowiadał się rzecznik MSZ, apelując o korzystanie wyłącznie ze sprawdzonych źródeł oraz ostrzegając przed „kanapowymi ekspertami”.
– Jeżeli przez kilka dni utrzymujemy maksymalny poziom lęku, to po powrocie możemy potrzebować już pomocy psychiatrycznej. Dlatego tak ważne jest jego bieżące obniżanie – podsumował Falkowski.
Mira Suchodolska (PAP)
mir/ akar/
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu zawiercie365.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Samorządy apelują o przyjazne dla środowiska obchody dn
Mnie widok cmentarzy pełnych zniczy zawsze wzrusza. Szkoda byłoby rezygnować z tej tradycji. Najbardziej mi się podobają znicze ziemne - po użyciu kładziesz na trawie i rozgniatasz butem. W materiale, z których są zrobione są nasiona, z których wyrastają potem kwiatki.
Aleksandra
18:55, 2026-01-08
Wielka promocja monografii „Kromołów 1193–1939”
Jak i czy można kupić tą monografię on line? Niestety do Kromołowa do Pałacyku już nie zdążę dojechać
Marian
17:36, 2025-11-28
Trzy serca, jeden świat – wernisaż w MOK Zawiercie
Dwa dni później DorotaDomagalska zmarła. Wielka strat dla kultury
Elska
14:38, 2025-11-11
Ulica Szkolna w Rokitnie Szlacheckim tonie w dziurach!
Po prostu wstyd, aby w XXI wieku były jeszcze w Polsce drogi z dziurami, jak ser szwajcarski.
Piotr
14:55, 2025-05-20