W nocy z niedzieli na poniedziałek prognozowana jest temperatura minimalna od minus 28 st. C, minus 25 st. C na północnym wschodzie, od minus 23 st. C do minus 20 st. C na Pomorzu Gdańskim, Mazowszu, Kujawach, Ziemi Łódzkiej i Świętokrzyskiej oraz Lubelszczyźnie, od minus 18 st. C do minus 14 st. C na zachodzie, południowym wschodzie kraju oraz nad morzem, do minus 11 st. C, minus 9 st. C na krańcach południowo-zachodnich.
Utrzymujące się od kilku tygodni warunki atmosferyczne są śmiertelnym zagrożeniem. Jak poinformowała w sobotę policja, od początku listopada ub.r. z wychłodzenia zmarło w Polsce 36 osób. Samorządy i służby w całym kraju przygotowują się na zapowiadane przez meteorologów nadejście silnego mrozu, aby chronić najbardziej narażonych, m.in. osoby w kryzysie bezdomności. Zagrożone są również osoby, które straciły przytomność lub zasnęły na zewnątrz, będąc pod wpływem alkoholu.
Jacek Wawrzynek, kierownik Zakładu Ratownictwa Medycznego Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach, mówił PAP na początku stycznia, że hipotermia to medyczne określenie sytuacji, w której organizm traci ciepło szybciej, niż potrafi je wytwarzać, co prowadzi do spadku temperatury centralnej ciała poniżej 35 st. C. Jak doprecyzował, takie wytyczne obowiązują dla medycyny ratunkowej, ale u pacjenta urazowego, np. potrąconego pieszego, o hipotermii mówi się już przy temperaturze poniżej 36 st. C.
Jacek Wawrzynek, który jest również aktywnym ratownikiem pogotowia, przyznał, że w okresie zimowym pacjenci z hipotermią zdarzają się „dość często”.
Co jednak zaskakujące – kontynuował – hipotermia górska wcale nie jest częstsza niż ta miejska. – To wcale nie osoby, które wybierają się w góry czy zostały przysypane lawinami, są największą grupą pacjentów z hipotermią. Bardzo często zapominamy o tzw. hipotermii miejskiej, gdzie mowa nie tylko o osobach w kryzysie bezdomności, tych przebywających w pustostanach czy niedogrzanych pomieszczeniach, ale przede wszystkim o ludziach starszych czy ubogich, którzy na co dzień w swoich mieszkaniach mają bardzo niską temperaturę. U nich można rozpoznać hipotermię pierwszego, a w wielu sytuacjach nawet drugiego stopnia – mówił.
Medycyna rozróżnia bowiem cztery stopnie hipotermii (a czasem mówi się nawet o pięciu). – Pierwszy stopień hipotermii każdy z nas wielokrotnie przeżył – to drżenia mięśniowe, które mają nasz organizm ogrzać. W takiej sytuacji nie ma żadnych zaburzeń świadomości, a jeśli jesteśmy się w stanie dogrzać – nie ma też zagrożenia dla naszego zdrowia i życia. Fachowo jest to zakres między 32 a 35 st. C – tłumaczył Wawrzynek, który jest też prezesem Fundacji Świadomy Medyk.
Drugi stopień – zakres między 28 a 32 st. C – jest już realnym zagrożeniem dla zdrowia, a nawet i życia. – Wówczas drżenia mięśniowe już ustępują, ale najczęściej pojawiają się zaburzenia świadomości, brak koordynacji ruchowej, brak możliwości samopomocy. Taka osoba zdecydowanie wymaga już fachowej pomocy – mówił.
Kolejny, trzeci stopień klasycznej klasyfikacji wskazuje na temperaturę ciała poniżej 28 st. C. – Najczęściej taka osoba z hipotermią głęboką jest nieprzytomna, ma zaburzenia oddychania, zaburzenia rytmu serca. W przypadku tak mocnego wychłodzenia organizmu może dojść do zatrzymania krążenia – wyjaśnił ekspert.
Stopień czwarty obejmuje już najcięższe przypadki, gdy temperatura głęboka ciała wynosi poniżej 24 st. C.
Ratownik dodał, że przy pierwszym stopniu powikłań raczej nie ma; przy drugim się zdarzają, a przy trzecim mowa już m.in. o powikłaniach neurologicznych czy nefrologicznych. – Pytanie też, w jakich warunkach przebywał ten człowiek, bo może dojść do miejscowych odmrożeń, najczęściej palców u rąk czy nóg, które niejednokrotnie wymagają amputacji – uzupełnił.
Jak powiedział Jacek Wawrzynek, ciało człowieka nie jest w stanie zbyt dużo wytrzymać, kiedy jest zimno, a hipotermia najszybciej zachodzi w wodzie. – Gdy ktoś wpadnie do wody, która ma np. tylko 4 st. C, to już dosłownie po kilku minutach pojawiają się zaburzenia świadomości czy brak koordynacji ruchowej. Bez pomocy innych taka osoba najczęściej nie przeżyje – tłumaczył.
Nie tak szybko hipotermia postępuje w przypadku przysypania śniegiem w lawinie, ale tutaj z kolei dochodzi problem ograniczenia dostępu do powietrza.
Ratownik wskazał, jak postępować z wychłodzoną osobą. – Po pierwsze taka osoba musi być wysuszona, jeśli jej ubranie było mokre. Następnie należy ją szczelnie okryć, najlepiej wieloma warstwami: kocem, kurtką. Potem można ją jeszcze przykryć złoto-srebrną folią – choć jako jedna warstwa taka folia sama w sobie absolutnie nic nie da. Musimy zbudować taki „kokon” dla tej osoby, który pozwoli jej nie wytracać już ciepła, a dodatkowo powoli ją dogrzeje. Warto ją też przenieść do ciepłego pomieszczenia – mówił.
Pytany, co z piciem np. ciepłej herbaty, ratownik potwierdził, że ciepłe płyny mają zastosowanie w hipotermii pierwszego stopnia. – Oczywiście one drastycznie nie zwiększą temperatury ciała, ale jest to jeden z kroków, który pozwoli obrać ten kierunek – wyjaśnił.
- Natomiast w sytuacji hipotermii stopnia drugiego, kiedy taka osoba ma zaburzenia świadomości, zawsze należy oszacować ryzyko, na ile ona jest w kontakcie i jest w stanie połknąć płyny, a na ile te zaburzenia świadomości są na tyle zaawansowane, że może to być droga do zachłyśnięcia. Dlatego podawanie płynów w wielu sytuacjach nie będzie miało zastosowania – dopowiedział.
Przypomniał, że picie alkoholu „dla rozgrzania się” – „absolutnie nie jest dobrym rozwiązaniem”. – Alkohol nas rozgrzewa jedynie pozornie, ale doprowadzając do rozszerzenia naczyń krwionośnych, także w skórze, ułatwia oddawanie naszego wewnętrznego ciepła na zewnątrz – podkreślił Jacek Wawrzynek.
Pytany o ciężkie przypadki skrajnego wychłodzenia, potwierdził, że w Polsce zdarzają się każdego roku. Jak podkreślił, dużą część tych osób udaje się uratować dzięki krajowemu systemowi leczenia hipotermii głębokiej, który opracował i wdrożył zespół z Krakowa pod kierownictwem Tomasza Darochy oraz Sylweriusza Kosińskiego.
Wawrzynek poinformował, że pacjenci z hipotermią zdarzają się również latem, kiedy jest ona powiązania m.in. z urazami, przez które organizm traci możliwości termoregulacji. (PAP)
akp/ bar/ amac/
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu zawiercie365.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Samorządy apelują o przyjazne dla środowiska obchody dn
Mnie widok cmentarzy pełnych zniczy zawsze wzrusza. Szkoda byłoby rezygnować z tej tradycji. Najbardziej mi się podobają znicze ziemne - po użyciu kładziesz na trawie i rozgniatasz butem. W materiale, z których są zrobione są nasiona, z których wyrastają potem kwiatki.
Aleksandra
18:55, 2026-01-08
Wielka promocja monografii „Kromołów 1193–1939”
Jak i czy można kupić tą monografię on line? Niestety do Kromołowa do Pałacyku już nie zdążę dojechać
Marian
17:36, 2025-11-28
Trzy serca, jeden świat – wernisaż w MOK Zawiercie
Dwa dni później DorotaDomagalska zmarła. Wielka strat dla kultury
Elska
14:38, 2025-11-11
Ulica Szkolna w Rokitnie Szlacheckim tonie w dziurach!
Po prostu wstyd, aby w XXI wieku były jeszcze w Polsce drogi z dziurami, jak ser szwajcarski.
Piotr
14:55, 2025-05-20