Wiadomości

Zamknij

Dodaj komentarz

Piotr Kowalik: Pesach niesie wezwanie do wyjścia z własnych, współczesnych „Egiptów” (wywiad)

PAP 08:10, 03.04.2026
Skomentuj Piotr Kowalik: Pesach niesie wezwanie do wyjścia z własnych, współczesnych „Egiptó

Pesach to jedno z najważniejszych i najstarszych świąt żydowskich, upamiętniające wyjście Izraelitów z niewoli egipskiej pod wodzą Mojżesza. Jest symbolem wolności i odrodzenia. W tym roku obchody Pesach rozpoczęły się po zachodzie słońca w środę, 1 kwietnia, i potrwają do wieczora w czwartek, 9 kwietnia. Jest to czas skupienia się na wartościach rodzinnych oraz refleksji nad znaczeniem wolności we współczesnym świecie.

 

Święto to ma również znaczenie dla zrozumienia tradycji chrześcijańskiej. Tak jak na pamiątkę wyzwolenia Izraelitów z niewoli egipskiej żydzi co roku obchodzą Pesach, tak chrześcijanie w Wielkanoc świętują Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa, czyli jego przejście ze śmierci do życia i otwarcie ludziom dostępu do życia wiecznego.

 

PAP: Jaka jest geneza żydowskiego święta Pesach?

 

Piotr Kowalik: Jest to pierwsze święto biblijne adresowane bezpośrednio do ludu żydowskiego. O ustanowieniu Pesach czytamy w 12. rozdziale Księgi Wyjścia (Exodus). Izraelici otrzymali wówczas od Mojżesza nakaz, by w noc opuszczenia Egiptu obchodzić to święto.

 

Jego nazwa wywodzi się od czasownika „pasach”, co oznacza „przeskakiwać” lub „omijać”. Można więc powiedzieć, że Pesach to „święto ominięcia”. Nazwa ta wiąże się bezpośrednio z dziesiątą plagą, która spadła na Egipt, czyli śmiercią pierworodnych. Biblijne przekazy mówią, że Bóg omijał domy Izraelitów, uderzając jedynie w pierworodnych Egipcjan. To właśnie od owego „ominięcia”, czyli oszczędzenia Żydów, wywodzi się ta najbardziej rozpoznawalna nazwa święta.

 

PAP: Pesach to także jedno z trzech wielkich świąt pielgrzymich, obok Szawuot i Sukot. Co ta tradycja oznaczała w dawnych czasach, a jak zmienił się charakter święta po zburzeniu Świątyni Jerozolimskiej?

 

P.K.: W hebrajskim te trzy święta określa się mianem Szalosz Regalim, co dosłownie oznacza „trzy pielgrzymki”. Zgodnie z zapisami w Pięcioksięgu Mojżesza w czasach, gdy w Jerozolimie stała jeszcze Świątynia, wszyscy żydowscy mężczyźni mieli obowiązek stawić się w niej, aby wspólnie celebrować uroczystości. Jerozolima zapełniała się wówczas tłumami: najpierw w Pesach, potem 50 dni później w Szawuot (Święto Tygodni) i wreszcie jesienią w Sukot (Święto Szałasów). Do czasu zburzenia Świątyni były to obchody niezwykle uroczyste i radosne.

 

Mówimy tu o rzeszach ludzi idących w setki tysięcy. Dysponujemy nie tylko opisami talmudycznymi, ale przede wszystkim relacjami historycznymi – choćby Józefa Flawiusza, który pisał o nieprzebranych tłumach płynących przez miasto. Kult związany ze składaniem korban pesach, czyli ofiary paschalnej, angażował ogromną liczbę kapłanów i lewitów. Jednak gdy Świątynia została zniszczona w okresie okupacji rzymskiej, Jerozolima straciła status centrum kultu ofiarniczego. Jej rolę przejęły synagogi i domy żydowskie. Choć Pesach od zawsze miał komponent domowy, to po zburzeniu Świątyni właśnie rodzina i ognisko domowe stały się głównymi instytucjami judaizmu. Dziś święta obchodzi się przede wszystkim w gronie najbliższych, przyjaciół oraz zaproszonych gości, a także wspólnotowo w synagogach.

 

PAP: Zanim Żydzi zasiądą do stołu, dom musi zostać poddany rygorystycznym porządkom. Dlaczego usuwanie chamecu (zakwasu) jest tak istotne? I czy ten proces ma również wymiar symboliczny, duchowy?

 

P.K.: Jest to jeden z nakazów religijnych związanych z przygotowaniami do święta. Chamec to produkty oparte na pięciu gatunkach zbóż - pszenicy, jęczmieniu, życie, orkiszu i owsie - które podlegają procesowi fermentacji. Wszelkiego rodzaju pieczywo, makarony oraz wszystko, co wiąże się z wyrastaniem ciasta lub fermentacją, powinno zostać przed świętem usunięte z domu, zjedzone lub rozdane.

 

Istnieje specjalna procedura dla osób, które mają większe zapasy takich produktów – polega ona na sprzedaży chamecu, czyli czasowym przeniesieniu własności na kogoś spoza wspólnoty. Zasadniczo jednak w domach żydowskich chodzi o fizyczne pozbycie się zakwasu.

 

Podobnie jak chrześcijanie przygotowują domy przed Wielkanocą, Żydzi przed Pesachem oddają się wyjątkowo skrupulatnym porządkom. Im silniejsze zaangażowanie religijne danej rodziny, tym dokładniejszy jest ten proces, często przeradza się w gruntowne sprzątanie każdego zakamarka.

 

PAP: Sercem święta jest uroczysta kolacja sederowa. Na stole pojawiają się konkretne produkty: maca, gorzkie zioła itd. Co oznacza ten specyficzny zestaw potraw?

 

P.K.: Seder oznacza „porządek”. Wieczór ten przebiega według ściśle ustalonego rytmu opisanego w Hagadzie na Pesach, czyli opowieści zawierającej opis wyjścia Izraelitów z niewoli egipskiej. Znajduje się tam instrukcja mówiąca, kiedy dokładnie należy sięgać po konkretne potrawy umieszczone na stole.

 

Najważniejsza jest maca. Jej spożycie podczas sederu to wypełnienie przykazania (micwy). Maca ma przypominać o ubóstwie – Hagada nazywa ją „chlebem uciemiężenia”. Składa się wyłącznie z mąki i wody, a jej przygotowanie nie może przekroczyć 18 minut, by nie dopuścić do fermentacji. Ma ona głęboki sens duchowy: jest płaska, co symbolizuje pokorę oraz zaprzeczenie arogancji i egoizmu. Wyrośnięty chleb reprezentuje pychę, natomiast maca przypomina nam, jacy powinniśmy być wobec siebie nawzajem w codziennym życiu.

 

Do tego dochodzi nakaz spożywania gorzkich ziół (maror), co w naszej tradycji aszkenazyjskiej przeważnie oznacza tarty chrzan lub sałatę rzymską – symbole goryczy niewoli. I mięso – pierwotnie był to pieczony baranek pesachowy, dziś na talerzu sederowym umieszcza się symbolicznie kawałek mięsa z kością (zeroa), przeważnie jest to udko kurczaka. Wegetarianie i weganie zamiast mięsa kładą np. buraka.

 

Kolejnym elementem jest charoset, gęsta masa na bazie orzechów, jabłek, miodu i cynamonu, czasem z dodatkiem wina, symbolizująca glinę i zaprawę murarską, którą Izraelici wyrabiali podczas pracy przymusowej dla faraona. Na stole nie może też zabraknąć osolonej wody przypominającej o łzach przelanych w Egipcie. Cała ta bogata symbolika jest wpleciona w opowieść Hagady, tworzy wielowymiarową lekcję historii i etyki.

 

PAP: Seder zaczyna się od pytań najmłodszych (Ma Nisztana). Dlaczego to dzieci są głównymi bohaterami tej nocy?

 

P.K.: Celem tego wieczoru jest przekazanie opowieści o wyjściu z Egiptu kolejnym pokoleniom, zgodnie z nakazem zawartym w Torze: „I opowiesz synowi swemu”. Cała wieczerza oraz spożywane podczas niej potrawy mają rozbudzać ciekawość dziecka i w pewnym sensie wizualizować mu opisaną historię poprzez smaki, zapachy oraz formę podania dań.

 

Cztery pytania zadawane przez dzieci na początku kolacji to symboliczny sygnał, że istotą tego święta jest dyskusja i wspólne dociekanie: co się wydarzyło, dlaczego do tego doszło i jakie ma to znaczenie dla nas dzisiaj. Rozważamy wówczas relację wolności do niewoli, przy czym obie te kategorie rozumiemy wielowymiarowo. Historia wyjścia Żydów z Egiptu odnosi się bowiem każdorazowo do realiów życia współczesnego. Na tym właśnie polega sedno judaizmu – historia jest w nim nieustannie interpretowana w stronę aktualizacji.

 

PAP: Podczas wieczerzy zostawia się też puste miejsce i puchar dla proroka Eliasza. Co oznacza ten gest?

 

P.K.: Prorok Eliasz w tradycji żydowskiej zajmuje wyjątkowe miejsce - to osoba, która nie zaznała śmierci i stale powraca na ziemię, by strzec przymierza między Bogiem a ludźmi oraz zwiastować nadejście Mesjasza. Wedle przekazów biblijnych Eliasz został zabrany do nieba przez „ognisty rydwan i ogniste konie”.

 

Tradycja żydowska odwołuje się do niego bardzo często – uznaje się go za niewidzialnego, duchowego przewodnika, a zarazem gościa kluczowych wydarzeń wspólnotowych i indywidualnych. Tak jest właśnie w przypadku sederu, w którym Eliasz uczestniczy w wymiarze duchowym. Podobnie przy każdym obrzezaniu stawia się „krzesło Eliasza”, na którym zasiada osoba trzymająca dziecko podczas obrzędu. Zatem to fundamentalne dla Żydów przymierze również odbywa się w symbolicznej obecności proroka.

 

Eliasz jest bohaterem niezliczonych żydowskich opowieści, w których pojawia się pod różnymi postaciami, by wystawiać na próbę żydowską dobroczynność i miłosierdzie. Jako żebrak, wędrowiec szukający schronienia sprawdza, jak Żydzi potrafią się zachować wobec człowieka w potrzebie. Przebiera się w różnego rodzaju kostiumy i poddaje wiernych testom moralnym od bardzo dawnych czasów.

 

PAP: Gdzie przecinają się drogi żydowskiego Pesach i chrześcijańskiej Wielkanocy w warstwie teologicznej i symbolicznej?

 

P.K.: Wielkanoc wywodzi się z chrześcijańskiej adaptacji Pesach. To, w czym Jezus uczestniczył ze swoimi uczniami w Wieczerniku, było w istocie obchodami sederu pesachowego. W Ewangelii zleca uczniom: „Idźcie i przygotujcie nam Pesach”.

 

To obchody zakorzenione w ówczesnej tradycji żydowskiej. Jezus był Żydem swojej epoki, a Ewangelie potwierdzają, że jego nauczanie i praktyka w wielu punktach były bliskie stronnictwu faryzeuszów, choć nie można go jednoznacznie utożsamić z tą grupą – raczej prowadził z nimi intensywny dialog teologiczny. Jezus trzymał się tradycji, mimo że wzbudzał kontrowersje, na przykład w kwestii interpretacji sposobu przestrzegania szabatu, przez co faryzeusze zarzucali mu jego łamanie.

 

Zgodnie z zapisami ewangelicznymi, a następnie przede wszystkim w ujęciu późniejszej teologii chrześcijańskiej Jezus stał się „figurą baranka, który gładzi grzechy świata”. W tym miejscu dochodzi do całkowitego rozejścia się dróg judaizmu i chrześcijaństwa.

 

Koncepcja ofiary złożonej z człowieka za grzeszną ludzkość jest ideą całkowicie obcą judaizmowi. Tradycja żydowska w żaden sposób nie utożsamia się z chrześcijańską prefiguracją, według której baranek pesachowy miałby być ofiarą przebłagalną za grzechy. Dla Żydów jest to wyłącznie ofiara świąteczna. Pod względem teologicznym jest to więc interpretacja bardzo odległa od żydowskiego rozumienia tego święta i towarzyszących mu obrzędów.

 

PAP: Jakie przesłanie niesie Pesach współczesnemu człowiekowi? Co opowieść o wyjściu z niewoli może nam powiedzieć o wolności w XXI wieku?

 

P.K.: Każdy z nas powinien dokonać swego rodzaju introspekcji i zapytać samego siebie: na ile rzeczywiście jestem człowiekiem wolnym, a na ile pozostaję od czegoś uzależniony?

 

Warto się zastanowić nad tym, w jakich obszarach nie czujemy się w pełni wolni lub gdzie ta wolność została nam przynajmniej częściowo odebrana. Kluczowe jest pytanie o to, co możemy zrobić, aby skuteczniej uniezależnić się od różnego rodzaju substancji, urządzeń elektronicznych, toksycznego środowiska, destrukcyjnej pracy czy szkodliwych relacji. Pesach skłania do refleksji nad tym, co jesteśmy w stanie zmienić w sobie oraz w naszym najbliższym otoczeniu, aby stać się bardziej wolnymi ludźmi. To uniwersalne wezwanie do wyjścia z własnych, współczesnych „Egiptów”.

 

Rozmawiała Katarzyna Krzykowska

 

ksi/ miś/

(PAP)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu zawiercie365.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%