Zamknij

Dodaj komentarz

Euforia

Zbyszek Lubowski, zaprzyjaźniony autor m.in. recenzent muzyczno-teatralny 21:32, 03.02.2026 Aktualizacja: 21:51, 03.02.2026
Skomentuj Euforia Zdzisław Lewandowski

Ofiarowanie Maciejowi Niesiołowskiemu rzeźby jego charakterystycznej głowy było chyba najbardziej zaskakującym wydarzeniem w trakcie niedzielnego wieczoru w dniu 1 lutego na scenie Miejskiego Ośrodka Kultury "Centrum" im. Adama Mickiewicza w Zawierciu.

Wykonany z drewna bukowego przez Roberta Przystalskiego niecodzienny prezent urodzinowy dla sławnego dyrygenta stanowił największą - jak można ocenić - atrakcję prawie trzygodzinnego koncertu zorganizowanego z okazji osiemdziesiątych urodzin Mistrza.

Ofiarodawcami niezwykłej rzeźby byli artyści (muzycy i chórzyści) oraz przyjaciele dyrygenta, uczestniczący w zawierciańskiej imprezie.

Śpiewali zaś:

- Grażyna Brodzińska,

- Wioletta Białk,

- Anita Maszczyk, 

- Michał Musioł.

Muzyczne widowisko sceniczne doszło do skutku dzięki wspólnym staraniom stowarzyszenia "Filharmonia Jurajska" oraz MOK-u w mieście uchodzącym powszechnie za geograficzną stolicę Jury Krakowsko-Częstochowskiej.

Mieszkający na co dzień w Myślenicach Maciej Niesiołowski jest artystycznie związany od 20 lat z Zawierciem.

Nic więc dziwnego, że właśnie w tym jurajskim mieście postanowiono świętować "osiemdziesiątkę" Niesiołowskiego i zarazem półwiecze jego pracy dyrygenckiej.

Melomanom z całego kraju jest on znany ze swoich popularnych w przeszłości programów telewizyjnych "Z batutą i humorem".

Maestro cieszy się opinią rozrywkowego żartownisia, który ubarwia koncerty zabawnymi opowieściami i dykteryjkami o ludziach z kręgów show-biznesu, ale nie tylko...

Nie inaczej było podczas zawierciańskiej imprezy.

Mistrz uczył np. widzów sztuki artystycznych gwizdów w odpowiednich momentach jednego z utworów.

Śmiechu było co niemiara.

Chichrała się nie tylko publiczność, ale i muzycy z 40-osobowej orkiestry Filharmonia Jurajska, dyrygowanej uciesznie przez Niesiołowskiego.

Wielce zróżnicowany był koncertowy repertuar widowiska.

Rozbrzmiewały m.in. klasyczne utwory Pucciniego i Straussa, ale także melodyjne arie operetkowe i szlagiery musicalowe.

Nie zabrakło również kompozycji z dorobku twórców muzyki rozrywkowej, w tym - dla przykładu - Gorana Bregovica (folklor bałkański).

W niektórych przypadkach pojawiało się na scenie blisko 70 wykonawców.

Oprócz muzyków z orkiestry można było z łatwością dostrzec niekiedy chórzystów z formacji Capella Vartiensis (odnotujmy, że na obrzeżach Zawiercia znajdują się źródła Warty, trzeciej co do długości rzeki w Polsce).

Widzowie gorąco oklaskiwali popisy wokalne śpiewaków.

Ogromny aplauz publiczności wzbudziły występy Grażyny Brodzińskiej (słynna "Aria ze śmiechem" Offenbacha), Anity Maszczyk (aria "Nessum dorma" z opery "Turandot" Pucciniego), Wioletty Białk (aria " O luce di quest'anima" z melodramatu operowego "Linda di Chaumonix" Donizettiego) czy wreszcie Michała Musioła (brawurowe i uatrakcyjnione kabaretowymi monologami wykonanie utworu "Jeden szczęścia łut" z musicalu "My fair lady" Fredericka Loewe).

Artyści prezentowali się też w uroczych duetach wokalnych, w tym np. w utworze "Piękne damy" z operetki "Bal w Savoyu" Abrahama (wymagająca nadzwyczajnych umiejętności lingwistycznych świetna interpretacja arii w wykonaniu Anity Maszczyk i Michała Musioła).

Tłumnie wypełniona amfiteatralna sala widowiskowa MOK (550 miejsc siedzących) trzęsła się od braw.

Frekwencja była doprawdy imponująca, bo warunki atmosferyczne nie sprzyjały w tym dniu spacerom po mieście.

Jurajskie termometry wskazywały wieczorem w pierwszym dniu lutego aż 10 stopni Celsjusza poniżej zera.

Pomimo tej niedogodności jurajscy melomani zjawili się gremialnie w MOK-u, by podziwiać Niesiołowskiego i jego artystycznych przyjaciół.

Szczególne owacje widzów towarzyszyły końcowym niespodziankom scenicznym.

Maestro zasiadł na specjalnym tronie królewskim, obserwując zdarzenia, których na pewno się nie spodziewał.

Z zaplecza wjechał wózek z wielkim tortem urodzinowym, przygotowanym przez Elżbietę Janus.

Serdeczne życzenia składali jubilatowi liczni goście, nie wyłączając Anna Nemś, prezydentki Zawiercia.

Towarzyszyli jej radni ze wszystkich (co warto dobitnie podkreślić) opcji politycznych. Przynajmniej raz nie było zwyczajowej wojny polsko-polskiej.

Niesiołowski nie ukrywał autentycznego wzruszenia. Wcześniej nie miał zapewne pojęcia, że w Zawierciu spotkają go TAKIE atrakcje.

Standing ovation ze strony rozentuzjazmowanych widzów zrobiło swoje.

Artyści musieli bisować. Aż pięciokrotnie.

Anita Maszczyk (zawiercianka od 30 lat) wyśpiewała nawet Mistrzowi własny tekst gratulacyjny przy dźwiękach poloneza z operetki "Perfumy paryskie" Offenbacha.

Muszę wyznać, że w swojej wieloletniej karierze dziennikarskiej nie widziałem jeszcze nigdy takiej zbiorowej euforii uczestników widowiska muzycznego.

Widocznie kraina jurajska ma swoje magiczne właściwości...

(Zbyszek Lubowski, zaprzyjaźniony autor m.in. recenzent muzyczno-teatralny)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu zawiercie365.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%