Wiadomości

Zamknij

Dodaj komentarz

Maria Konwicka: rozczarowanie było naturalnym stanem mojego ojca (wywiad)

PAP 06:03, 22.06.2026 Aktualizacja: 06:06, 22.06.2026
Skomentuj Maria Konwicka: rozczarowanie było naturalnym stanem mojego ojca (wywiad)

PAP: Jak się dorastało w domu artystów?

 

Maria Konwicka: Ojciec był świetnym aktorem. Jego przyjaciel, Gustaw Holoubek mawiał, że gdyby ojciec nie został pisarzem, to powinien zostać aktorem. A ojciec mawiał, że gdyby Pan Gustaw nie został aktorem, to byłby świetnym pisarzem, Nienawidził nudy, bywał - zwłaszcza gdy sobie golnął - duszą towarzystwa. Ale w domu na co dzień był raczej milkliwy. Leżał i czytał, pisał w nocy. W dzieciństwie chodził ze mną na spacery, uczył pływać w jeziorze, pływaliśmy łódką, kiedy spędzaliśmy wakacje w Augustowie. Jeździliśmy też do Kazimierza Dolnego do SARP-u. Ale potem był coraz bardziej zajęty – pisał, reżyserował, był kierownikiem literackim Zespołu Filmowego Kadr. Więcej siedział w domu po 1968 roku, kiedy zespół rozwiązano, a ojciec dostał zakaz druku. Wtedy jeszcze więcej leżał na kanapie i jeszcze więcej czytał, a także godzinami wisiał na telefonie, gadając ze Stasiem Dygatem. Dzwonili do siebie po kilka razy dziennie.

 

PAP: Jak ten brak zaangażowania w sprawy domowe znosiła mama?

 

M.K.: Bardzo cierpliwie, z wielkim zrozumieniem. Ona pochodziła z rodziny artystów, sama była artystką i rozumiała potrzebę wolności. Często chowała się w swój wewnętrzny świat, jak nie podobało jej się coś, to milczała. U nas w domu nikt na nikogo nie krzyczał, więcej, dla rodziców samo okazywanie nadmiaru uczuć było trudne. Taki mieli styl, pewnej powściągliwości i dyskrecji. Mama była jak królowa, ojciec z dumą podkreślał, że ożenił się z prawdziwą damą. Moi rodzice dobrali się w uczciwości, delikatności. Może dlatego po 1989 roku mieli poczucie, że nie nadają się do tego nowego świata, do tej ciągłej rywalizacji, afer finansowych, dzikiego kapitalizmu.

 

PAP: Czy to pani była pierwowzorem Panny Zofii ze „Zwierzoczłekoupiora”?

 

M.K.: Tak, to ja. Ojciec bał się nazwać mnie prawdziwym imieniem, że jak ja to przeczytam, to się obrażę, bo on tam użył trochę moich nastoletnich dzienniczków, w których pisałam o miłości do chłopaka z podwórka. Znalazł te dzienniki i wykorzystał, oczywiście sporo zmieniając, ale i tak się bał, że rozpoznam i będę zła. A tymczasem ja w ogóle jego książek nie czytałam! Chciałam się wyrwać spod jego wpływu, cienia, bo, jak mówił syn Czesława Miłosza, pod wysokim drzewem nic nie rośnie.

 

A ja miałam w rodzinie cztery wielkie drzewa, bo artystami byli rodzice, dziadek i wujek, miałam więc od czego uciekać aż do Stanów Zjednoczonych.

 

PAP: Kiedy zaczęła pani czytać książki ojca?

 

M.K.: Dopiero kiedy byłam już w Nowym Jorku i wyszła „Mała apokalipsa”, znajoma czytała mi kawałki, zaśmiewając się. Ale potem znowu zrobiłam sobie przerwę. Ja tak unikam tego, bo naprawdę nie chcę wchodzić w jego świat, to za dużo dla mnie. Zwłaszcza że jesteśmy z ojcem urodzeni tego samego dnia i ojciec zawsze mówił, że odziedziczyłam po nim w spadku wszystkie jego najgorsze cechy.

 

PAP: Jakie?

 

M.K.: Podobieństwa wad często drażnią. Zdarzały się kłótnie. Jak wróciłam po śmierci mojej siostry do Polski, to ojciec sobie przyrzekł, że będzie się ze mną we wszystkim zgadzał, i ostentacyjnie to robił. Wolałabym się już kłócić.

 

PAP: Jakim ojcem był Tadeusz Konwicki?

 

M.K.: Był zajęty, nieobecny. Albo pisał, albo robił filmy, pracował w Zespole Filmowym Kadr, albo spotykał się z ludźmi. Mnie się to bardzo podobało. Byłam dumna, że mam ojca, który coś robi. Poza tym byłam zachwycona, że on jest ciągle zajęty, bo ja też byłam ciągle zajęta - całymi dniami bawiłam się na podwórku. Inaczej moja młodsza o siedem lat siostra Ania - opowiadała mi po latach, że jak ojciec znikał w swoim pokoju, żeby pisać, to ona cierpiała, tęskniła, czekała, aż wyjdzie.

 

PAP: Jak pani osobiście zamierza świętować jubileusz?

 

M.K.: Zaplanowałam sobie, że na 100-lecie urodzin ojca przez cały czerwiec będę zamieszczać na Facebooku różne zdjęcia, wspomnienia i anegdotki. Jako socjolog amator pilnie śledzę, co się cieszy powodzeniem, a co nie. Podobała się na przykład historia o herbatnikach. Blisko 44 tys. oglądnięć! Zaczęło się od zdjęcia Tadeusza Rolkego, które ktoś zamieścił na FB, a ja dopisałam tekst. Na zdjęciu ojciec nalewa panu Rolkemu koniak. Ojciec zawsze przyjmował gości herbatą i alkoholem. No i uwielbiał dolewać. Alkohol, nie herbatę. Kiedy mamy już nie było, na stoliku zawsze stały herbatniki. Takie najzwyklejsze. Za to wystawione w salonie na eleganckiej porcelanowej paterze. Paterę odziedziczyliśmy po dziadku Alfredzie (Lenicy - PAP), który oprócz rzeźb i obrazów kupował również na pchlich targach albo w Desie antyczne talerze i miski, kieliszki i szklanki, dzbanki i karafki, filiżanki i tace.

 

Ojciec opowiadał, że ulubionym przysmakiem dzieci na Wileńszczyźnie były właśnie takie zwykłe herbatniki wykrawane z cienkiego ciasta szklanką. Inne ciastka uważano za podejrzane miejskie wybryki. U Bliklego koledzy zamawiali przepyszne ciasta, serniki, torty, kremówki. A ojciec asceta zadawalał się małym okrągłym herbatnikiem podawanym do kawy. Herbatnik jednak frywolnie posypany był grubymi kryształkami cukru i ojciec ten cukier demonstracyjnie łyżeczką zdrapywał. A kiedy naszego słynnego kota Iwana już nie było, ojciec karmił herbatnikami na balkonie wróbelki. Ponieważ nie lubił gołębi - za wulgarność i bezwstyd erotyczny - tak mocno rozcierał herbatniki kciukiem na drobne kruszynki, że dwukrotnie nadwyrężył sobie dłoń.

 

PAP: Powodzeniem cieszyła się też anegdotka o butach...

 

M.K.: Tak. Na stronie FB ojca, którą też prowadzę, blisko 66 tys. wyświetleń. Najwięcej wyświetleń miał mój wpis, kiedy się skarżę, że o panu Wajdzie - obaj z ojcem obchodzą 100-lecie urodzin w tym roku - jest tyle wiadomości w mediach, a o ojcu mało. Ten wpis miał ok. 400 tys. wyświetleń! Ale to dlatego, że podchwyciły to różne portale internetowe. Ale o butach: scenariusz filmu „Słońce i cień” zakładał, że ojciec i Gustaw Holoubek będą szli po lesie, w związku z czym dostali od ekipy wygodne, ocieplane buty do kostki. Ojciec w kolorze khaki, pan Gustaw -­ czarne. Pan Gustaw zmarł wkrótce potem. Siedząc u Bliklego z Magdą Zawadzką, ojciec poskarżył się, że „buty Gucia” były lepsze od tych, które on dostał, bo jego uwierały go w piętę. Magda natychmiast podarowała mu buty Gustawa. Od tej pory „buty Gucia” nosił na lepsze okazje, a swoje na co dzień. A ja myślę, że to był chytry sposób, żeby nie rozstawać się do końca z przyjacielem… Zabawne były niektóre podpisy internautów: Buty Gucciego.

 

PAP: Ale i tak najwięcej reakcji zebrało zdjęcie kota Iwana...

 

M.K.: Iwan był sercem domu i gwiazdą literacką. Po „Kalendarzu i klepsydrze” zyskał rzesze wielbicieli, którzy żądali wieści o nim w kolejnych książkach, słali z zagranicy kocie żarcie. To, że sytuacja wymyka się spod kontroli, zrozumiałam, gdy w czasie stanu wojennego rodzice biedowali, a z całego świata napływały paczki z jedzeniem dla Iwana. Mam wrażenie, że ojciec był na polskim gruncie prekursorem lansowania kotów w kulturze, trendu, który doprowadził dziś do sytuacji, że nie sposób otworzyć internetu, żeby nie utonąć w morzu zdjęć i filmików z kotami. Myślę, że z kotem Iwanem sprawa jest poważniejsza. Mam wrażenie, że on nadal wpływa na rzeczywistość.

 

PAP: Jak to?

 

M.K.: To było jasne już od śmierci ojca, gdy wystawiłam nasze mieszkanie na ulicy Górskiego na sprzedaż. Chciałam to zrobić anonimowo, spokojnie. Ale wybuchł skandal. Powstały artykuły w gazetach, wielbiciele pisali do Ministerstwa Kultury. Ja występowałam w nich w roli wrednej rodziny, która nie ma pomysłu na zagospodarowanie pamiątek po wielkim pisarzu, żądano, aby mieszkaniem zaopiekowało się państwo. I tak się stało – Instytut Książki urządził na Górskiego lokal gościnny dla tłumaczy-rezydentów z całego świata. Na honorowym miejscu zawisło wielkie zdjęcie przedstawiające ojca na balkonie na tle Pałacu Kultury. Ale na pierwszym planie tego zdjęcia jest kot Iwan! Ojciec na drugim, a na trzecim Pałac Kultury.

 

Przyszło mi wtedy do głowy, że to wszystko, co się wydarzyło, cała ta afera z mieszkaniem, to mogła być sprawka Iwana. Jeszcze bardziej się w tym utwierdziłam, gdy kilka dni później dostałam propozycję wydania jego biografii - z tekstami ojca i ilustracjami mamy. Znów podsumuję liczbę oglądań filmików na YouTubie - kto przoduje? Koty. Dziesiątki milionów wyświetleń. Być może koty zaczną wpływać pozytywnie na ludzi i zbawią świat? Bardzo bym chciała.

 

PAP: Tadeusz Konwicki opisywał Iwana jako potwora i tyrana, który terroryzuje całą rodzinę, bijąc i gryząc. Na rysunkach pani matki - Danuty Lenicy - jest jakby zupełnie inny kot: milusi, słodki i z zatroskanym wyrazem pyszczka…

 

M.K.: Bo każdy widzi świat na swój sposób, a rodzice bardzo się od siebie różnili. Mama, pochodząca z rodziny poznańskich plastyków, była uroczą, delikatną osobą, w jakimś sensie niewinną, o dziecięcej wyobraźni. Tata, Wilniuk, był kąśliwy i lubił prowokować. Panowała między nimi jednak wielka harmonia. Spotkali się po wojnie w Warszawie. Mama miała zaledwie 18 lat, właśnie zdała maturę i była w domu rozpieszczana. Ojciec był niedużo starszy, ale dużo więcej przeżył, był w partyzantce. W każdym razie kochali się, szanowali i przeżyli razem 50 lat w wielkiej harmonii.

 

PAP: Jak Tadeusz Konwicki przyjął transformację w latach 90.?

 

M.K.: Nie zachwycał się tymi zmianami. Jak tak sobie myślę o ojcu, to widzę, że ciągle przechodził drogę od idealizmu do rozczarowania. Najpierw się rozczarował partyzantką, okrucieństwem zabijania, potem się rozczarował socjalizmem, potem - opozycją, co widać w „Małej apokalipsie”. I potem, po transformacji, znów się rozczarował. Ja byłam wtedy w Stanach, czytałam, co się dzieje w Polsce, w tej wolnej Polsce, gdzie wszyscy mieli nadzieję, że będzie nagle cudownie, raj na ziemi. A tu afera spirytusowa, afera papierosowa, Art B. Same afery, same oszustwa i bezradność ludzi. Kult pieniądza. No czym tu się było zachwycać komuś, kto - jak ojciec - nienawidził oszustw i chciejstwa. Tak więc nie był specjalnie zachwycony, ale mówił: chcieliście wolność, to ją macie.

 

PAP: A postęp technologiczny? Komputery? Internet?

 

M.K.: Nie chciał komputera, nie chciał internetu, nawet nie chciał telefonu komórkowego. Tłumaczył, że to już nie jest jego świat. To go po prostu nie bawiło. Miał swój świat, może to i dobrze, że nie konfrontował się z tym chaosem internetowym. Po odejściu mamy zorganizował sobie życie bardzo precyzyjnie, żeby się nie rozpaść, jak mówił.

 

O stałej porze wychodził po gazetę i papierosy do kiosku prowadzonego na Ordynackiej przez zaprzyjaźnione dwie siostry. Wracał do domu, przeglądał gazetę, potem szedł do Bliklego, gdzie spotykał się z kolegami, albo, jak koledzy już odeszli, siedział sam, nazywając to „dumną samotnością”. Potem wracał znowu do domu, żeby nabrać sił na następny spacer - do Czytelnika na lunch. Z panią Justysią, która tam pracowała, byli świetnie zorganizowani, tak że ojciec zjadał obiad w 15 minut. Po obiedzie znowu dom, a potem kolejny spacer - w kierunku Ogrodu Saskiego, gdzie oglądał kaczki i zdążał na piętnastą, na zmianę warty przy Grobie Nieznanego Żołnierza.

 

To były rytuały, wszystko było zorganizowane co do minuty z zegarkiem w ręku. W domu oglądał „Teleexpress”, a zaraz potem, zgodnie z harmonogramem dzwonił pan Łapicki. I ostatni spacer - na Skarpę. Jakoś tak się stało, że jak ojciec odszedł, zamknął się Krokiecik, gdzie jadał w weekendy, Czytelnik po remoncie już jest inny, kiosk na Ordynackiej przestał istnieć, Blikle zmienił właściciela. Jego świat odszedł razem z nim.

 

PAP: Ostatnia powieść Tadeusza Konwickiego „Czytadło” ukazała się w 1992 roku. Dlaczego przestał pisać?

 

M.K.: Był zmęczony, samotny po śmierci mamy, kolejno odchodzili jego przyjaciele. Miał poczucie, że nie pasuje do tego nowego świata. Ja mu dostarczałam książki popularno-naukowe zakupione w księgarni Dedalus na Chmielnej. I myślę, że mógłby jeszcze dużo ciekawych rzeczy napisać, czego dowodem jest wywiad rzeka „W Pośpiechu” dla Przemysława Kanieckiego. Ale to już by były przemyślenia uniwersalne, z zakresu nauki, kosmosu. Polacy nie byli wtedy na to gotowi. Mówił: dziś każdy pisze książki, więc ja nie będę.

 

PAP: Czy przewidziane są jakieś oficjalne uroczystości rocznicy urodzin pani ojca?

 

M.K.: 23 czerwca zaplanowane jest spotkanie w bibliotece na Starym Rynku w Gdańsku, podczas którego będziemy rozmawiać z Justyną Sobolewską, potem my dwie i Piotr Paziński widzimy się na Festiwalu Początek Sezonu w Bydgoszczy. Spotkanie poprowadzi pani Emilia Walczak, która urządziła tam też małą wystawę prac mojej mamy. Będą pokazy filmów ojca w kinach studyjnych, np. w Kinie Kultura. Są też zaplanowane spotkania w Wilnie i w Nowej Wilejce, spacery szlakiem Konwickiego i pokaz „Kroniki wypadków miłosnych”. Jest też uchwała Sejmu honorująca wkład twórczości ojca do polskiej kultury, zostałam też zaproszona przez panią marszałek na posiedzenie Senatu na drugie czytanie projektu uchwały w 100. rocznicę urodzin Tadeusza Konwickiego.

 

Rozmawiała Agata Szwedowicz (PAP)

 

aszw/ miś/ dki/

(PAP)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu zawiercie365.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

20-lecie Terenowego Stowarzyszenia Ruchu Harcerskiego

A potem , przy wyborach się zaczęło. Niby wybory a przewodniczący Stowarzyszenia wskazuje kto ma być przewodniczącym Kręgu i ten właśnie zostaje.

Adam

13:20, 2026-05-14

Prezes BGK: „Chrobry” ma zainwestować miliardy w firmy

‎Oferujemy wszystkie rodzaje pożyczek finansowych, krótkoterminowe i długoterminowe, w wysokości od 10,000.00 Eur do 10,000,000.00 Eur, wyłącznie dla poważnie myślących pożyczkobiorców. Firmy mogą uzyskać pożyczkę w kwocie do 10,000,000.00 Eur. Oprocentowanie wynosi 2% przez cały okres spłaty pożyczki, od 1 roku do 30 lat. Zainteresowani pożyczkobiorcy proszeni są o kontakt mailowy w celu złożenia wniosku. ‎ ‎Adres e-mail pożyczkodawcy: [email protected] ‎ ‎Aby złożyć wniosek, prosimy o kontakt pod poniższymi danymi: ‎ ‎KWOTA POŻYCZKI: ‎CZAS TRWANIA: ‎NUMER WHATSAPP: ‎KRAJ: ‎CEL POŻYCZKI:

[email protected]

15:05, 2026-05-12

Biznesklasa Kolei Śląskich

‎Oferujemy wszystkie rodzaje pożyczek finansowych, krótkoterminowe i długoterminowe, w wysokości od 20,000.00 Eur do 2,000,000.00 Eur, wyłącznie dla poważnie myślących pożyczkobiorców. Firmy mogą uzyskać pożyczkę w kwocie do 20,000,000.00 Eur. Oprocentowanie wynosi 2% przez cały okres spłaty pożyczki, od 1 roku do 30 lat. Zainteresowani pożyczkobiorcy proszeni są o kontakt mailowy w celu złożenia wniosku. ‎ ‎Adres e-mail pożyczkodawcy: [email protected] ‎ ‎Aby złożyć wniosek, prosimy o kontakt pod poniższymi danymi: ‎ ‎KWOTA POŻYCZKI: ‎CZAS TRWANIA: ‎NUMER WHATSAPP: ‎KRAJ: ‎CEL POŻYCZKI: ‎ ‎Wszystkie wiadomości e-mail należy kierować na adres: [email protected]

[email protected]

15:04, 2026-05-12

Domański dla „FT”: plan przedstawiony przez Nawrockiego

‎Oferujemy wszystkie rodzaje pożyczek finansowych, krótkoterminowe i długoterminowe, w wysokości od 8,000.00 Eur do 8,000,000.00 Eur, wyłącznie dla poważnie myślących pożyczkobiorców. Firmy mogą uzyskać pożyczkę w kwocie do 50,000,000.00 Eur. Oprocentowanie wynosi 2% przez cały okres spłaty pożyczki, od 1 roku do 30 lat. Zainteresowani pożyczkobiorcy proszeni są o kontakt mailowy w celu złożenia wniosku. ‎ ‎Adres e-mail pożyczkodawcy: [email protected] ‎ ‎Aby złożyć wniosek, prosimy o kontakt pod poniższymi danymi: ‎ ‎KWOTA POŻYCZKI: ‎CZAS TRWANIA: ‎NUMER WHATSAPP: ‎KRAJ: ‎CEL POŻYCZKI: ‎ ‎Wszystkie wiadomości e-mail należy kierować na adres: [email protected]

[email protected]

15:01, 2026-05-12

0%