Dr Piotr Liszkowski jest internistą, diabetologiem i specjalistą leczenia stopy cukrzycowej. Od lat zajmuje się leczeniem chorych z tym powikłaniem oraz współtworzeniem modelu opieki nad pacjentami zagrożonymi amputacją kończyn dolnych. Był zaangażowany w realizację ministerialnego programu pilotażowego leczenia stopy cukrzycowej, a obecnie kieruje zespołem rozwijającym aplikację wykorzystującą sztuczną inteligencję do wspomagania diagnostyki tego groźnego powikłania cukrzycy. W rozmowie z PAP opowiedział o skali problemu, efektach pilotażu oraz szansach, jakie dają nowe technologie.
PAP: Według różnych szacunków w Polsce żyje ponad 3 mln osób z cukrzycą. Ilu z nich dotyka problem stopy cukrzycowej?
Dr Piotr Liszkowski: Coraz częściej mówi się, że osób z cukrzycą jest już około 3,4 mln. Szacujemy, że u 5–10 proc. z nich rozwija się zespół stopy cukrzycowej. To oznacza nawet 300 tys. pacjentów wymagających specjalistycznej opieki.
Problem polega na tym, że w Polsce wciąż nie mamy spójnego systemu leczenia tej grupy chorych. Brakuje zarówno wyspecjalizowanych poradni ambulatoryjnych, jak i dedykowanych oddziałów szpitalnych. W efekcie pacjenci często „tułają się” od jednej poradni do drugiej, a czas działa na ich niekorzyść.
PAP: Jakie są tego konsekwencje?
P.L.: Najbardziej dramatyczną konsekwencją są amputacje. Szacuje się, że każdego roku wykonuje się w Polsce około 6 tys. tzw. wysokich amputacji kończyn dolnych, czyli poniżej lub powyżej kolana. To oznacza, że każdego dnia kilkunastu Polaków traci nogę z powodu powikłań cukrzycy.
Dodatkowo tysiące pacjentów przechodzą amputacje palców czy części stopy. Te mniejsze zabiegi często pozwalają uratować kończynę i nie traktujemy ich jako porażki leczenia. Największym problemem jest utrata całej nogi.
PAP: Co taka amputacja oznacza dla pacjenta?
P.L.: To nie jest tylko zabieg chirurgiczny. To wydarzenie, które bardzo często całkowicie zmienia życie człowieka. Oczywiście są nowoczesne protezy i rehabilitacja, ale pacjenci nie wracają do pełnej sprawności. Tracą samodzielność, często muszą zrezygnować z pracy zawodowej, potrzebują pomocy bliskich. Dochodzi do tego ogromne obciążenie psychiczne.
Pacjent nie traci wyłącznie kończyny, ale często traci część swojej niezależności, poczucia bezpieczeństwa i aktywności społecznej. Dlatego amputacja powinna być ostatecznością, a nie pierwszym rozwiązaniem.
PAP: Czy problemem jest niewystarczająca wiedza lekarzy?
P.L.: Nie powiedziałbym, że chodzi o brak wiedzy. Stopa cukrzycowa to bardzo złożony problem medyczny. Nawet niewielka rana często wymaga specjalistycznego opracowania i leczenia. Trudno oczekiwać, aby lekarz rodzinny samodzielnie prowadził takie postępowanie. Tak samo jak nie oczekujemy od niego wykonywania zabiegów chirurgicznych. Dlatego potrzebujemy wyspecjalizowanych poradni stopy cukrzycowej, które przejmowałyby pacjentów już na wczesnym etapie choroby.
PAP: Niedawno zakończył się ministerialny pilotaż leczenia stopy cukrzycowej. Jakie były jego założenia?
P.L.: Pilotaż miał przede wszystkim pokazać, że kompleksowy model leczenia działa. W naszym ośrodku w Szamotułach hospitalizowaliśmy około 250 pacjentów. Byli to często chorzy kierowani już do amputacji, którzy nie wyrażali na nią zgody i szukali innych możliwości leczenia.
W programie pilotażowym każdy pacjent był leczony kompleksowo. Obejmowało to zabieg chirurgiczny w obrębie stopy, terapię podciśnieniową wspomagającą gojenie ran, antybiotykoterapię, leczenie diabetologiczne, konsultacje dietetyczne oraz leczenie chorób współistniejących, zwłaszcza kardiologicznych.
Jeżeli wymagał zabiegu chirurgicznego – miał go wykonany. Jeżeli potrzebował leczenia zakażenia – otrzymywał odpowiednią terapię. Jeżeli problemem było źle kontrolowane leczenie cukrzycy, modyfikowaliśmy terapię diabetologiczną. Jeżeli współistniały choroby serca lub naczyń, również były leczone.
W praktyce oznaczało to stworzenie jednego spójnego planu leczenia zamiast kilku niezależnych ścieżek – a leczenie szpitalne, nie tylko w cukrzycy i jej powikłaniach, zazwyczaj wygląda tak, że leczy się tylko „jedno”, nie zważając na inne dolegliwości, choroby, które także tego wymagają.
To wynika ze sposobu finansowania ochrony zdrowia - w naszym systemie generalnie nie ma możliwości finansowania równocześnie choćby dwóch procedur. W przypadku pilotażu zsumowano procedurę chirurgiczną i diabetologiczną. To pozwoliło realnie - holistycznie i wielospecjalistycznie - podejść do leczenia pacjenta, bez konieczności obciążania kosztami leczenia jednostki leczącej. I to właśnie takie podejście decydowało o skuteczności terapii.
PAP: Jakie efekty udało się wam osiągnąć?
P.L.: Około 60 proc. pacjentów uzyskało całkowite wygojenie rany. Kolejna duża grupa osiągnęła bardzo znaczącą poprawę. Wysokie amputacje były konieczne jedynie u 10 pacjentów. Oznacza to skuteczność ratowania kończyn sięgającą około 95 proc. To pokazuje, jak wiele można osiągnąć dzięki odpowiednio zorganizowanemu leczeniu.
PAP: Co powinno wydarzyć się po zakończeniu pilotażu?
P.L.: Chcielibyśmy, aby powstała sieć wyspecjalizowanych ośrodków leczenia stopy cukrzycowej. Na świecie takie rozwiązania – Diabetic Foot Unit - funkcjonują od dawna. W Wielkiej Brytanii pierwsze tego typu jednostki powstały ponad 40 lat temu. W Hiszpanii działa około 200 chirurgów zajmujących się niemal wyłącznie leczeniem stopy cukrzycowej. W Polsce dopiero próbujemy stworzyć podobny model.
PAP: Dlaczego to ważne również z punktu widzenia państwa?
P.L.: Bo amputacja jest bardzo kosztowna. To nie tylko koszt samej operacji. Dochodzi rehabilitacja, protezy, świadczenia rentowe, zwolnienia z pracy, a często także wieloletnia opieka nad pacjentem. Jeżeli uda się uratować kończynę, zyskuje nie tylko pacjent - zyskuje również system ochrony zdrowia i całe państwo. W dłuższej perspektywie leczenie jest po prostu tańsze niż skutki amputacji.
PAP: Czy Ministerstwo Zdrowia zapowiada dalsze działania?
P.L.: Na razie nie mamy jeszcze konkretnych informacji. Pilotaż został zakończony i był oceniany przez resort zdrowia. Liczymy, że w najbliższym czasie poznamy wyniki tej ewaluacji i dalsze plany resortu dotyczące organizacji leczenia tej grupy pacjentów.
PAP: Czy właśnie doświadczenia z pracy z pacjentami były inspiracją do stworzenia aplikacji nieamputuj.pl?
P.L.: Tak. Przez lata obserwowaliśmy chorych, którzy z raną na stopie krążyli pomiędzy poradniami i specjalistami. Często słyszeli różne zalecenia, wykonywali kolejne badania, a czas mijał. Tymczasem przy stopie cukrzycowej każdy tydzień zwłoki może mieć znaczenie. Stąd pomysł, aby stworzyć narzędzie, które pomoże szybciej rozpoznać problem i skierować chorego na właściwą ścieżkę diagnostyki i leczenia.
PAP: Jak działa aplikacja?
P.L.: Użytkownik wykonuje trzy zdjęcia stopy – dwa całej stopy i jedno zbliżenie rany. Następnie odpowiada na sześć krótkich pytań. Algorytm sztucznej inteligencji analizuje dane i po kilkunastu sekundach określa, z jakim rodzajem problemu mamy do czynienia. Potrafi rozpoznawać m.in. niedokrwienie, zakażenie czy tzw. stopę Charcota.
PAP: Co to jest stopa Charcota?
P.L.: To jedno z najgroźniejszych powikłań cukrzycy. Dochodzi w nim do uszkodzenia kości i stawów stopy związanych z neuropatią cukrzycową. Stopa zaczyna się deformować, zmienia swój kształt i przestaje prawidłowo pełnić funkcję podporową. Problem polega na tym, że choroba bardzo często jest rozpoznawana dopiero po wielu miesiącach, a nawet latach. Tymczasem szybkie rozpoznanie daje szansę na skuteczne leczenie i ograniczenie deformacji.
PAP: Wielu pacjentów ze stopą cukrzycową to osoby starsze. Nie obawiacie się, że część z nich nie ufa nowym technologiom albo nie będzie potrafiła korzystać z aplikacji?
P.L.: To pytanie słyszymy bardzo często. Rzeczywiście wielu naszych pacjentów to seniorzy. Z drugiej strony rzadko są pozostawieni sami sobie. Na wizyty zwykle przychodzą z dziećmi, wnukami lub innymi członkami rodziny. Widzimy też, jak bardzo ich bliscy angażują się w leczenie. Pomagają zmieniać opatrunki, pilnują terapii, organizują wizyty lekarskie. Mogą również pomóc w korzystaniu z aplikacji. Poza tym nie traktujemy tego rozwiązania jako zastępstwa dla lekarza. To narzędzie wspierające, które ma pomóc szybciej rozpoznać problem i podjąć właściwe działania.
PAP: Co pacjent otrzymuje od aplikacji w odpowiedzi?
P.L.: Nie tylko wstępną ocenę problemu. Aplikacja wskazuje także dalszą ścieżkę postępowania, wyjaśnia, jakie badania mogą być potrzebne i do jakiego specjalisty należy się zgłosić. Część zaleceń można wdrożyć od razu w domu. Dzięki temu pacjent szybciej trafia na właściwą ścieżkę diagnostyczno-terapeutyczną.
PAP: Jak skuteczne są algorytmy?
P.L.: W naszych badaniach wewnętrznych osiągnęły skuteczność około 92–93 proc. Trzeba jednak podkreślić, że sztuczna inteligencja odpowiada wyłącznie za analizę obrazu. Natomiast wszystkie zalecenia zostały opracowane przez lekarzy zajmujących się leczeniem stopy cukrzycowej od wielu lat. To połączenie wiedzy medycznej i nowych technologii.
PAP: Skąd wzięliście środki na stworzenie aplikacji?
P.L.: Projekt rozwijany był przez startup Nieamputuj.pl. Najpierw przeszedł proces inkubacji w programie wspierającym innowacyjne przedsięwzięcia medyczne. Następnie uzyskaliśmy dofinansowanie z Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości finansowane ze środków europejskich. Pozwoliło to pokryć około 85 proc. kosztów realizacji projektu. Pozostałe środki musieliśmy zapewnić sami.
PAP: A na czym chcecie zarabiać?
P.L.: Zakładamy model abonamentowy. Najbardziej prawdopodobnym rozwiązaniem jest roczna subskrypcja dająca dostęp do pełnej funkcjonalności aplikacji. Dziś jednak najważniejsze jest dla nas zakończenie procesu certyfikacji i potwierdzenie skuteczności rozwiązania. Dopiero później będziemy myśleć o jego szerszej komercjalizacji.
PAP: Skoro aplikacja jest gotowa, dlaczego pacjenci nie mogą korzystać z niej już dziś?
P.L.: Ponieważ jest wyrobem medycznym. Musi przejść szczegółową ocenę kliniczną i proces certyfikacji. To podobna sytuacja jak w przypadku nowego urządzenia medycznego. Musimy udowodnić, że rozwiązanie jest bezpieczne i skuteczne. Dopiero wtedy będzie mogło trafić do powszechnego użycia. Szacujemy, że cały proces może potrwać jeszcze od półtora roku do dwóch lat.
PAP: Czy aplikacja może pomóc także lekarzom?
P.L.: Tak, choć to było dla nas pewnym zaskoczeniem. Początkowo tworzyliśmy ją z myślą o pacjentach. Tymczasem diabetolodzy, lekarze rodzinni czy pracownicy szpitalnych oddziałów ratunkowych zaczęli mówić nam, że takie narzędzie bardzo ułatwiłoby im codzienną pracę.
Pozwala szybciej ocenić problem i podjąć decyzję, gdzie skierować chorego. A w przypadku stopy cukrzycowej czas decyduje o tym, czy uda się uratować kończynę.
PAP: Mówi pan często „my”, a nie „ja”.
P.L.: Bo wszystkie te działania są efektem pracy zespołowej. Tak było zarówno przy pilotażu leczenia stopy cukrzycowej – muszę podkreślić olbrzymie zaangażowanie Dyrekcji szpitala w Szamotułach - jak i przy tworzeniu aplikacji. Za każdym sukcesem stoi grupa lekarzy, pielęgniarek, specjalistów leczenia ran, ekspertów nowych technologii (programiści, specjaliści AI) i osób zaangażowanych w rozwój projektu. Bez nich żaden z tych sukcesów nie byłby możliwy.
Rozmawiała Mira Suchodolska (PAP)
mir/ kcz/
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu zawiercie365.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
20-lecie Terenowego Stowarzyszenia Ruchu Harcerskiego
A potem , przy wyborach się zaczęło. Niby wybory a przewodniczący Stowarzyszenia wskazuje kto ma być przewodniczącym Kręgu i ten właśnie zostaje.
Adam
13:20, 2026-05-14
Prezes BGK: „Chrobry” ma zainwestować miliardy w firmy
Oferujemy wszystkie rodzaje pożyczek finansowych, krótkoterminowe i długoterminowe, w wysokości od 10,000.00 Eur do 10,000,000.00 Eur, wyłącznie dla poważnie myślących pożyczkobiorców. Firmy mogą uzyskać pożyczkę w kwocie do 10,000,000.00 Eur. Oprocentowanie wynosi 2% przez cały okres spłaty pożyczki, od 1 roku do 30 lat. Zainteresowani pożyczkobiorcy proszeni są o kontakt mailowy w celu złożenia wniosku. Adres e-mail pożyczkodawcy: [email protected] Aby złożyć wniosek, prosimy o kontakt pod poniższymi danymi: KWOTA POŻYCZKI: CZAS TRWANIA: NUMER WHATSAPP: KRAJ: CEL POŻYCZKI:
[email protected]
15:05, 2026-05-12
Biznesklasa Kolei Śląskich
Oferujemy wszystkie rodzaje pożyczek finansowych, krótkoterminowe i długoterminowe, w wysokości od 20,000.00 Eur do 2,000,000.00 Eur, wyłącznie dla poważnie myślących pożyczkobiorców. Firmy mogą uzyskać pożyczkę w kwocie do 20,000,000.00 Eur. Oprocentowanie wynosi 2% przez cały okres spłaty pożyczki, od 1 roku do 30 lat. Zainteresowani pożyczkobiorcy proszeni są o kontakt mailowy w celu złożenia wniosku. Adres e-mail pożyczkodawcy: [email protected] Aby złożyć wniosek, prosimy o kontakt pod poniższymi danymi: KWOTA POŻYCZKI: CZAS TRWANIA: NUMER WHATSAPP: KRAJ: CEL POŻYCZKI: Wszystkie wiadomości e-mail należy kierować na adres: [email protected]
[email protected]
15:04, 2026-05-12
Domański dla „FT”: plan przedstawiony przez Nawrockiego
Oferujemy wszystkie rodzaje pożyczek finansowych, krótkoterminowe i długoterminowe, w wysokości od 8,000.00 Eur do 8,000,000.00 Eur, wyłącznie dla poważnie myślących pożyczkobiorców. Firmy mogą uzyskać pożyczkę w kwocie do 50,000,000.00 Eur. Oprocentowanie wynosi 2% przez cały okres spłaty pożyczki, od 1 roku do 30 lat. Zainteresowani pożyczkobiorcy proszeni są o kontakt mailowy w celu złożenia wniosku. Adres e-mail pożyczkodawcy: [email protected] Aby złożyć wniosek, prosimy o kontakt pod poniższymi danymi: KWOTA POŻYCZKI: CZAS TRWANIA: NUMER WHATSAPP: KRAJ: CEL POŻYCZKI: Wszystkie wiadomości e-mail należy kierować na adres: [email protected]
[email protected]
15:01, 2026-05-12