W środę 27 maja mijają trzy lata od zaginięcia Krzysztofa Dymińskiego. Nastolatek po raz ostatni widziany był na moście nad Wisłą, gdzie uchwyciła go kamera monitoringu. Pomiędzy jednym a drugim obrotem kamery Krzysztof zniknął, a jego najbliżsi zostali z pytaniem: czy skoczył do rzeki, czy ukradkiem zszedł z mostu?
Dokument „Bez końca” to zapis poszukiwań prowadzonych przez ojca zaginionego nastolatka - Daniela - który nie potrafi biernie czekać na przełom w policyjnym śledztwie i bierze poszukiwania w swoje ręce. Buduje łódź wyposażoną w kamery oraz drony. Dzień po dniu przeczesuje Wisłę, nieustannie rozwijając nowe narzędzia i techniki poszukiwawcze. Miesiące działania nie przynoszą przełomu w jego sprawie. W tym czasie inne rodziny, które znalazły się w podobnej sytuacji, zwracają się do Daniela z prośbą o pomoc. Trzeci pełnometrażowy film dokumentalny Michała Marczaka „Bez końca” miał światową premierę na festiwalu filmowym Sundance. Polska premiera odbyła się podczas 23. Festiwalu Millennium Docs Against Gravity, gdzie film otrzymał m.in. nagrodę specjalną stowarzyszenia kin studyjnych oraz nagrodę za najlepsze zdjęcia w konkursie głównym.
Polska Agencja Prasowa: O Krzysztofie Dymińskim i jego zaginięciu słyszała cała Polska. „Bez końca” przedstawia bliżej jego tatę, Daniela. Jak zaczęła się wasza współpraca?
Michał Marczak: Ten temat przydarzył mi się przez przypadek. Przepłynęliśmy Wisłą 300 km z moją żoną i synkiem, spaliśmy na wyspach i dzikich brzegach rzeki. Na Wiśle jest niewiele ludzi, więc w tym czasie prawie nikogo nie spotkaliśmy. Gdy mijaliśmy Warszawę, zapadła noc i nie mogliśmy dopłynąć do brzegu. Znikąd pojawił się człowiek, który poświecił nam latarką i pokazał, gdzie możemy bezpiecznie dobić.
Kolejnego dnia udało nam się porozmawiać - tak poznałem Daniela. Opowiedział mi o swoim doświadczeniu - dopiero później dowiedziałem się, że to była medialna historia. Jego strata mnie poruszyła i nie mogłem przestać o nim myśleć. Jako ojciec dwójki dzieci sam często zastanawiam się, jak manewrować rodzicielstwem. Po jakimś czasie odezwałem się do Daniela i zapytałem, czy mogę mu towarzyszyć w poszukiwaniach. Później poznałem pana Sylwestra - tatę Daniela, dziadka Krzysztofa - i zobaczyłem ich piękną relację. Poczułem, że to są fantastyczni ludzie, którym przytrafiła się tragedia, i chciałem lepiej ich zrozumieć.
PAP: „Bez końca” to obraz rodziny przeżywającej tragedię pokazany z perspektywy przyjaciela. Trudno było zdobyć zaufanie Daniela i jego bliskich?
M.M.: Film jest również zapisem naszej relacji. Zależało nam, aby poszukiwania były jak najdłuższe. Nie marnowaliśmy czasu na wyciąganie łódki z rzeki i ponowne wodowanie, więc wielokrotnie spędzaliśmy z Danielem czas nie tylko na wodzie, ale też wśród przyrody, nad Wisłą. Lepiej go poznałem i dowiedziałem się też wiele o sobie. Po ludzku bardzo się polubiliśmy i zaprzyjaźniliśmy. Kiedy zaczynałem kręcić, nie wiedziałem, o czym będzie ten film, w kinie dokumentalnym tak już jest - człowiek nie wie, dokąd dobije. Spodziewałem się, że będzie o stracie, trochę o smutku i żałobie, a jest też o miłości.
PAP: W kilku momentach filmu ujawniasz się, rozmawiając z Danielem zza kamery. Dlaczego zdecydowałeś się zdemaskować?
M.M.: Podczas pracy staram się nie mieć wielu założeń i obserwuję, jak rozwija się rzeczywistość. Na początku nie myślałem o tym, że będę w filmie. Ale przez to, jaką relację zbudowaliśmy z Danielem, wycięcie mnie z filmu wydawało się nieszczere. Wspólnie z montażystką Anną Garncarczyk zdecydowaliśmy, że nie ma sensu ukrywać naszych rozmów - i tak stałem się malutkim bohaterem w tej historii.
PAP: Jak opowiedzieć o stracie, gdy w grę wchodzi tyle niewiadomych?
M.M.: Mówiąc o tym, co zostało - o niepewności, nadziei, miłości, wszystkich emocjach i relacjach, które nadal są. W filmie Daniel bije się z myślami. Z jednej strony chce być obecny dla rodziny, która nadal z nim jest, a z drugiej - nie wie, jak mógłby przestać szukać. Ale film nie daje odpowiedzi. Kino pozwala nam wejść w światy innych ludzi i zastanowić się, co zrobilibyśmy na ich miejscu, ale też spojrzeć na własne życie i docenić to, co mamy.
Słyszałem komentarze, że ten film wywołuje smutek - oczywiście są w nim smutne momenty - ale myślę, że mimo wszystko daje więcej nadziei i ciepła. Wzruszam się, kiedy ludzie wychodzą z sali kinowej i chcą porozmawiać z kimś bliskim. Dlatego warto robić takie filmy.
PAP: Spędziłeś z rodziną Dymińskich dużo czasu. Trudniej było ci wejść w ich rzeczywistość czy z niej wyjść?
M.M.: Obie rzeczy są równie ciężkie. Jestem wdzięczny Danielowi, Agnieszce i panu Sylwestrowi, że wpuścili mnie do swojego świata. Czułem ich zaufanie i dlatego chciałem jak najlepiej spełnić swoją misję, z szacunkiem oddać ich skomplikowaną sytuację i stworzyć piękny film, z którego będą zadowoleni. Wiedziałem, że ta historia może się zakończyć różnie, ale czułem, że jak zachowam czujność, to wspólnie dotrzemy do pozytywnego końca. Zakończenie, które mamy w filmie, jest symboliczne, ale dobijamy do pewnego brzegu.
PAP: Jako reżyser pracowałeś nad dokumentami i fabułami. Czy od początku wiedziałeś, że „Bez końca” będzie dokumentem?
M.M.: Wychodzę z założenia, że jeżeli można zrobić coś dokumentalnie, to dlaczego robić fabularnie? Oczywiście historia Daniela i jego rodziny zrobiłaby świetną fabułę, ale pokazanie czegoś, co rozgrywa się przed naszymi oczami, ma większą wartość niż próba odtworzenia tego później z aktorami. Oprócz tego, że angażuje to mniej środków finansowych, to po prostu daje nam coś prawdziwego. A jednocześnie nie powstrzymuje nas przed stworzeniem filmu w pełni kinowego, operującego obrazem i mocnymi kompozycjami - takiego, który ogląda się jak fabułę. Na festiwalach, które mieszają fabuły i dokumenty - na przykład na Sundance, gdzie niedawno byliśmy - wiele osób myślało, że „Bez końca” było w kategorii filmów fabularnych.
PAP: Rzeczywiście film ogląda się jak thriller. Były elementy kina gatunkowego, które celowo wykorzystałeś?
M.M.: Próbowałem wprowadzić cały język kina, jaki mamy. Krzysztof Kieślowski powiedział kiedyś, że fabuły powinny wyglądać jak dokumenty, a dokumenty jak fabuły. Zostało to ze mną i uważam, że jest w tym dużo prawdy. W fabule próbujemy się pozbyć sztuczności panującej na planie i znaleźć między aktorami chwilę, kiedy zanurzą się w historii tak głęboko, że zapominają, że odgrywają role. Wtedy powstają najciekawsze sceny fabularne. W dokumencie możemy używać wszystkiego, co oferuje ponadstuletnia historia kina. Możemy sięgać po kino gatunkowe, rozbudowane ścieżki dźwiękowe, skojarzeniowy montaż i inne techniki, które pozwalają widzowi poczuć się, jakby był razem z bohaterami na ekranie. Dokument, wbrew pozorom, nie ma żadnych barier, i to mnie w nim najbardziej fascynuje.
PAP: Film miał światową premierę na Sundance Film Festivalu. Czy międzynarodowa publiczność reagowała inaczej niż Polacy, którzy wcześniej znali historię Krzysztofa z mediów?
M.M.: Wzruszyło mnie właśnie to, że film działał podobnie w obu wypadkach. Nawet jeżeli ludzie w Polsce słyszeli o zaginięciu Krzysztofa, to film pokazuje inną stronę historii. Osoby, które zupełnie jej nie znają, tym bardziej są ciekawe i oglądają z większym napięciem. Ale najważniejsze jest to, że ludzie wychodzą z kina poruszeni, zapłakani, z poczuciem katharsis. Wiele osób mówi mi, że ten film był dla nich ważnym przeżyciem, więc myślę, że udało nam się czegoś dotknąć. Nie tylko zdołować, wzruszyć czy przestraszyć - bo to jest w miarę proste - ale wywołać u widza przemyślenia. Chyba na tym polega robienie filmów i w ogóle sztuka.
Rozmawiała Maria Kuliś
Michał Marczak jest reżyserem, scenarzystą i operatorem filmowym. Świat usłyszał o nim dzięki filmowi „Wszystkie nieprzespane noce”, za który w 2016 r. zdobył nagrodę za najlepszą reżyserię na festiwalu Sundance oraz nagrodę Heterodox Award podczas gali Cinema Eye Honors. Film ten znalazł się m.in. na liście najlepszych filmów roku magazynu „Rolling Stone”, a serwis IndieWire uznał go za jeden ze 100 najlepszych filmów dekady. W przeszłości wyreżyserował również takie filmy dokumentalne jak „Koniec Rosji” (2010) oraz „Fuck for Forest” (2012).
Aktualne informacje o zaginięciu Krzysztofa można znaleźć na stronie dyminski.pl prowadzonej przez jego bliskich. (PAP)
maku/ aszw/ miś/
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu zawiercie365.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
20-lecie Terenowego Stowarzyszenia Ruchu Harcerskiego
A potem , przy wyborach się zaczęło. Niby wybory a przewodniczący Stowarzyszenia wskazuje kto ma być przewodniczącym Kręgu i ten właśnie zostaje.
Adam
13:20, 2026-05-14
Prezes BGK: „Chrobry” ma zainwestować miliardy w firmy
Oferujemy wszystkie rodzaje pożyczek finansowych, krótkoterminowe i długoterminowe, w wysokości od 10,000.00 Eur do 10,000,000.00 Eur, wyłącznie dla poważnie myślących pożyczkobiorców. Firmy mogą uzyskać pożyczkę w kwocie do 10,000,000.00 Eur. Oprocentowanie wynosi 2% przez cały okres spłaty pożyczki, od 1 roku do 30 lat. Zainteresowani pożyczkobiorcy proszeni są o kontakt mailowy w celu złożenia wniosku. Adres e-mail pożyczkodawcy: [email protected] Aby złożyć wniosek, prosimy o kontakt pod poniższymi danymi: KWOTA POŻYCZKI: CZAS TRWANIA: NUMER WHATSAPP: KRAJ: CEL POŻYCZKI:
[email protected]
15:05, 2026-05-12
Biznesklasa Kolei Śląskich
Oferujemy wszystkie rodzaje pożyczek finansowych, krótkoterminowe i długoterminowe, w wysokości od 20,000.00 Eur do 2,000,000.00 Eur, wyłącznie dla poważnie myślących pożyczkobiorców. Firmy mogą uzyskać pożyczkę w kwocie do 20,000,000.00 Eur. Oprocentowanie wynosi 2% przez cały okres spłaty pożyczki, od 1 roku do 30 lat. Zainteresowani pożyczkobiorcy proszeni są o kontakt mailowy w celu złożenia wniosku. Adres e-mail pożyczkodawcy: [email protected] Aby złożyć wniosek, prosimy o kontakt pod poniższymi danymi: KWOTA POŻYCZKI: CZAS TRWANIA: NUMER WHATSAPP: KRAJ: CEL POŻYCZKI: Wszystkie wiadomości e-mail należy kierować na adres: [email protected]
[email protected]
15:04, 2026-05-12
Domański dla „FT”: plan przedstawiony przez Nawrockiego
Oferujemy wszystkie rodzaje pożyczek finansowych, krótkoterminowe i długoterminowe, w wysokości od 8,000.00 Eur do 8,000,000.00 Eur, wyłącznie dla poważnie myślących pożyczkobiorców. Firmy mogą uzyskać pożyczkę w kwocie do 50,000,000.00 Eur. Oprocentowanie wynosi 2% przez cały okres spłaty pożyczki, od 1 roku do 30 lat. Zainteresowani pożyczkobiorcy proszeni są o kontakt mailowy w celu złożenia wniosku. Adres e-mail pożyczkodawcy: [email protected] Aby złożyć wniosek, prosimy o kontakt pod poniższymi danymi: KWOTA POŻYCZKI: CZAS TRWANIA: NUMER WHATSAPP: KRAJ: CEL POŻYCZKI: Wszystkie wiadomości e-mail należy kierować na adres: [email protected]
[email protected]
15:01, 2026-05-12