Wiadomości

Zamknij

Dodaj komentarz

Ogrodnik: bez podstawowej wiedzy o roślinach wprowadzamy coraz więcej gatunków obcych inwazyjnych

PAP 08:12, 06.04.2026
Skomentuj Ogrodnik: bez podstawowej wiedzy o roślinach wprowadzamy coraz więcej gatunków obc

- I chociaż w ogródkach jesteśmy w stanie nad nimi panować, to po wydostaniu się do środowiska naturalnego rozrastają się bez kontroli – wskazał.

 

Z doświadczenia eksperta wynika, że większość odmian albo gatunków, które obecnie są wprowadzane do polskich ogrodów, jest pochodzenia obcego. - Zdarza się, że są to gatunki inwazyjne, szybko się rozprzestrzeniające, przez co zagrażają naszemu biosystemowi – zwrócił uwagę w rozmowie z PAP dr inż. Krzysztof Palot z Centrum Edukacji Przyrodniczej Marcelin Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.

 

Jak przypomniał, inwazyjność nie zależy od rejonu pochodzenia, ale charakteru – to termin obejmujący obce gatunki roślin, które w warunkach naturalnych szybko się rozrastają, rozmnażają, przemieszczają na większe obszary, zabierając wodę, składniki pokarmowe czy światło tym mniej „przebojowym”. Rośliny inwazyjne są więc dużo bardziej konkurencyjne w stosunku do tych słabszych.

 

- Rodzime rośliny też mogą być posiadać cechy inwazyjne – to przykładowo brzoza brodawkowata - z tą różnicą, że rodzime gatunki nazywamy ekspansywnymi - zaznaczył ogrodnik.

 

Jednym z najbardziej widocznych w Polsce inwazyjnych gatunków jest oczywiście nawłoć kanadyjska. – Jest w sumie piękna i kolorowa w trakcie kwitnienia, ale bardzo inwazyjna. Innymi przykładami są: niecierpek, np. ten gruczołowaty albo drobnokwiatowy, rdestowiec japoński, barszcz Sosnowskiego (który może stanowić niebezpieczeństwo dla człowieka) albo bożodrzew gruczołowaty – ale to w ogóle jest roślina zakazana, której bez pozwolenia nie można uprawiać ani tym bardziej rozprzestrzeniać – opowiadał ogrodnik.

 

Wskazał też na popularne – zwłaszcza w ogródkach działkowych – drzewko sumak octowiec. – Podobnie jak bożodrzew, sumak octowiec rozprzestrzenia się odrostami korzeniowymi, które potrafią przemieszczać się nawet na kilkanaście metrów od rośliny matecznej. Może się więc zdarzyć, że u sąsiada, za płotem, pojawią się pączki, z których wyrośnie ta roślina. Zresztą nie bez powodu jest ona też nazywana „zemstą sąsiada” – sadzimy u siebie, a wyrasta obok. I nawet gdy u siebie ją zlikwidujemy, to obok trudno będzie to wyplewić – mówił Krzysztof Palot.

 

Przypomniał też, że gatunki obce inwazyjnie nie tylko zakłócają rozrost rodzimym gatunkom, ale i wpływają na bioróżnorodność.

 

- Inwazyjność obcych roślin musimy powiązać nie tylko z florą, ale i fauną – i w ogóle z całym łańcuchem pokarmowym. Przecież jeśli dana roślina zniknie, a jest ona wyjątkowym pokarmem dla jakiegoś gatunku motyla, którego gąsienica tylko tam żeruje, to w tym momencie z biosystemu wypada też ten motyl. A potem również ptaki tracą pokarm i łańcuch zaczyna nam się zwyczajnie sypać – mówił.

 

Pytany z kolei o wpływ obcych gatunków na zapylacze, Krzysztof Palot wskazał na brak naukowej zgody w tym temacie, jednak przyznał, że rodzime rośliny są o tyle korzystniejsze, że zapylacze przenoszą dalej właśnie te gatunki, a nie te obce.

 

- Dlatego musimy znać się na roślinach, żeby świadomie nie wprowadzać gatunków ekspansywnych obcych. Zresztą zawsze będę podkreślał, że znajomość roślin to podstawowa rzecz, żeby je w ogóle zastosować. Stąd taka rola ogrodników czy architektów krajobrazu. Oczywiście, jeśli ktoś, kto sadzi sobie rośliny przy domu, czerpie wiedzę z internetu – to też jest w porządku, o ile zgłębia szczegóły, a nie tylko patrzy na wygląd zewnętrzny roślin – wskazał ekspert.

 

Pytany o ocenę stanu wiedzy polskich ogrodników-amatorów, ocenił go pół na pół.

 

Krzysztof Palot nawiązał też do coraz popularniejszego generowania projektów ogrodów przez narzędzia sztucznej inteligencji. – Jeśli jest to projekt tylko dla koncepcji, to można się na nim oprzeć. Ale często te projekty to prawdziwy miszmasz – jest ładnie, kolorowo, ale np. mamy obraz z kwitnącymi równocześnie gatunkami, które w rzeczywistości kwitną w różnych okresach roku. Niedawno sam widziałam na projekcie kwitnące jednocześnie wiosenne żonkile i hiacynty - z liliowcem, czyli typowo letnią rośliną. Przecież to nigdy nie będzie tak wyglądało, takie rysunki nie odzwierciedlają rzeczywistości. Stąd ta konieczność chociaż podstaw wiedzy w tym temacie – podsumował ogrodnik. (PAP)

 

akp/ bar/

(PAP)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu zawiercie365.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%