Zamknij

Dodaj komentarz

Prawnik: projekt ustawy o kredycie konsumenckim po uzgodnieniach nadal jest korzystny dla banków

PAP 08:19, 12.03.2026
Skomentuj Prawnik: projekt ustawy o kredycie konsumenckim po uzgodnieniach nadal jest korzys

W piątek na stronie Rządowego Centrum Legislacji opublikowano wersję po uzgodnieniach projektu ustawy o kredycie konsumenckim. Przygotowane przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów przepisy mają ustalić m.in. zasady i tryb zawierania umów o kredyt konsumencki. Obejmą one cały rynek konsumenckiego obrotu kredytowego.

 

Zdaniem mecenas Karoliny Pilawskiej, która reprezentuje konsumentów w sprawach z bankami, projektowane przepisy nawet po zmianach w wyniku uzgodnień są korzystne banków. - Największą bolączką jest miarkowanie sankcji kredytu darmowego (SKD) w zależności od naruszeń. Oznacza to, że to sąd będzie decydował ile pieniędzy odzyska konsument - oceniła w rozmowie z PAP.

 

SKD to forma kary nakładanej na skutek uchybień ze strony kredytodawcy. Oznacza, że klient nie musi spłacać całkowitej kwoty kredytu, a jedynie pożyczony kapitał. Zwracane są mu również prowizje i inne już dokonane opłaty.

 

Projekt znacząco rozszerza obecne stosowanie SKD, wprowadzając jej miarkowanie przez sądy. Na przykład, gdy kredyt otrzymano bez złożenia wniosku i jednoznacznej zgody konsumenta - zgodnie z projektowaną ustawą - SKD miałaby dotyczyć tzw. kredytu darowanego. W takim przypadku klient nie zwraca żadnych kosztów udzielenia kredytu poniesionych przez kredytodawcę, w tym także kapitału. Dodatkowo obecnie obowiązująca „klasyczna” SKD miałaby mieć zastosowanie, gdy bank udzielił kredytu bez zbadania zdolności kredytowej konsumenta.

 

Wprowadzono też sankcję kredytu „półdarmowego”; wówczas konsument zwraca kredyt wraz z odsetkami w wysokości połowy odsetek umownych. Sankcja ta ma obowiązywać m.in. w przypadku naruszenia obowiązku zamieszczania określonych informacji w umowie o kredyt konsumencki.

 

W ocenie Pilawskiej miarkowanie tej sankcji „daje sądom furtkę, by ją ograniczać”. - To spowoduje, że sędziowie będą - w mojej ocenie - ograniczać SKD do minimum. Tym samym banki dostaną mechanizm pozwalający na granie nie do końca fair, bo czeka je potencjalnie niewielka sankcja. Klientowi może też nie opłacać się iść do sądu, bo nawet jeśli będzie miał naruszenie w umowie, to sąd zdecyduje o pomniejszeniu sankcji - uważa mecenas.

 

W jej ocenie sądy już teraz podchodzą do tematu SKD „alergicznie”. Według Pilawskiej obecnie przepisy dotyczące SKD są jasne i zero-jedynkowe, mimo to sądy oddalają powództwa konsumentów wobec banków.

 

- Sankcja kredytu darmowego - zgodnie z unijnym rozporządzeniem - powinna być proporcjonalna, skuteczna i odstraszająca. W mojej ocenie w tym projekcie ona taka nie jest. Banki dostają furtkę do ewentualnych nadużyć, a sędziom wręczamy możliwość podejmowania decyzji w jej zakresie. Sędziowie często nie mają pojęcia czym jest RRSO (rzeczywista roczna stopa oprocentowania określająca całkowity koszt kredytu w skali roku - PAP), więc będą szli po najniższej linii oporu. Zwłaszcza, że przy dość jednoznacznych przepisach i tak mają problem z orzekaniem na korzyść konsumenta - przekonywała Pilawska.

 

Jej zdaniem konsekwencją projektu będzie chaos w orzecznictwie, gdyż sędziowie za te same przewinienia banków będą mogli nakładać różną wysokość SKD. - W efekcie będą kierowane kolejne pytania do Trybunału Sprawiedliwości UE, kolejne porównywanie wyroków, a ktoś z np. Podkarpacia dostanie korzystniejszy wyrok od konsumenta z Warszawy przy tym samym naruszeniu i tej samej umowie - uważa mecenas.

 

Po uzgodnieniach do projektu wprowadzono także definicję oceny zdolności kredytowej; ma to być ocena zdolności konsumenta do spłaty całkowitej kwoty kredytu zgodnie z warunkami umowy. W jej ramach badane mają być m.in. informacje o dochodach i wydatkach konsumenta oraz o jego sytuacji ekonomicznej i finansowej. Odnosząc się do tej części projektu Pilawska oceniła ją na plus.

 

- Ta definicja co do zasady jest do przyjęcia, natomiast z sektora bankowego dochodzą sygnały, że banki boją się zapisu dotyczącego oceny zdolności kredytowej. Ważną kwestią jest jak ta ocena będzie wyglądać w praktyce i czy banki banki nie będą szukały furtki, by się zwolnić z tego obowiązku - powiedziała.

 

Podsumowując mecenas oceniła, że projekt jest gorszy od obecnie obowiązujących przepisów. - Powinniśmy raczej dążyć do ulepszania obowiązującego prawa, a tutaj nie widzę poprawy standardu ochrony konsumenta - dodała.

 

Potrzeba opracowania nowej ustawy o kredycie konsumenckim wynika z obowiązku wdrożenia do polskiego porządku prawnego unijnej dyrektywy w tym zakresie. Pierwszą wersję projektu opublikowano na stronie RCL w lipcu ubiegłego roku.

 

Projektowane przepisy objąć mają cały rynek konsumenckiego obrotu kredytowego, gdyż zniesiono górny limit maksymalnej kwoty kredytu, której przekroczenie będzie wyłączać możliwość zastosowania tej regulacji. Jednocześnie w nowej wersji projektu ustawy zmienił się zakres umów, które ta ma regulować. Przykładowo umową o kredyt konsumencki, w rozumieniu projektowanych przepisów, nie będzie usługa BNPL (buy now pay later, czyli kup teraz, zapłać później).

 

W nowej wersji projektu wprowadzono również bardziej szczegółowe i rozszerzone warunki, kiedy SKD przysługuje konsumentowi, ale zachowano jej zróżnicowanie i miarkowanie tak jak w pierwotnej wersji.

 

Inne zmiany w proponowanych przepisach dotyczą informacji przekazywanych w reklamach kredytu konsumenckiego. Kredytodawca ma ostrzegać, że wzięcie kredytu wiąże się z kosztami. Zakazane zostaną reklamy sugerujące, że kredyt poprawia sytuację finansową, lub że pozostałe do spłaty zobowiązania klienta nie mają wpływu na ocenę jego wniosku kredytowego. Nie będzie można też twierdzić, że kredyt jest formą oszczędzania pieniędzy.

 

Uproszczone mają zostać informacje przedumowne, tak by były bardziej przyjazne dla konsumenta; najbardziej istotne informacje na temat kredytu mają być na pierwszych stronach formularza informacyjnego. Kredytodawca będzie musiał informować o prawie konsumenta do odstąpienia od umowy (w terminie od 1 do 7 dni po jej zawarciu), gdy informacje przedumowne klient otrzymał w terminie krótszym niż dzień przed zawarciem umowy.

 

Kredytodawca - na mocy projektu - zostałby zobowiązany do udzielania bezpłatnych wyjaśnień dotyczących proponowanych umów przed ich zawarciem i odrębnie od informacji przedumownych, które umożliwiłyby konsumentowi ocenę, czy kredyt jest dopasowany do jego potrzeb i sytuacji finansowej. Jednocześnie zakazane ma być domniemywanie tzw. milczącej zgody w zakresie zawarcia umowy o kredyt konsumencki lub usługę dodatkową.

 

Jacek Stankiewicz (PAP)

 

jls/ mmu/ drag/

(PAP)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu zawiercie365.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%