Wiadomości

Zamknij

Dodaj komentarz

Nadmiar świątecznego jedzenia można zanieść do jadłodzielni

PAP 11:24, 27.12.2025 Aktualizacja: 11:42, 27.12.2025
Skomentuj Nadmiar świątecznego jedzenia można zanieść do jadłodzielni PAP

Karolina Hansen współtwórczyni ruchu Foodsharing Polska opowiedziała PAP skąd wziął się pomysł na jadłodzielnie.

Nadmiar jedzenia można zanieść do coraz popularniejszych jadłodzielni, których coraz więcej powstaje w kraju zarówno w dużych jak i mniejszych miastach.

- To był pomysł mój i Agnieszki z Banków Żywności. Obu nam zależało na niemarnowaniu żywności i zastanawiałyśmy się, jak temu zaradzić na poziomie zwykłych ludzi- powiedziała.

Zaznaczyła, że inspiracja przyszła z Hiszpanii. O tym pomyśle dowiedziały się z w gazety. - Przeczytałyśmy, że wystawiono tam lodówkę na ulicę i każdy mógł coś do niej włożyć albo wyjąć. Dowiedziałyśmy się też, że to samo dzieje się w Niemczech, pod nazwą Foodsharing. Pojechałyśmy więc porozmawiać z ekipą niemiecką i już wiedziałyśmy, że będziemy tak działać w Polsce - dodała.

Było to w 2016 roku. Organizatorki zaczęły działać w Warszawie, a pierwsza lodówka stanęła na Wydziale Psychologii UW.

- Na parterze, na korytarzu stanęła lodówka. Od tego się zaczęło, a potem zaczęli się do nas zgłaszać ludzie, którym spodobała się nasza inicjatywa i brali sprawy w swojej ręce - powiedziała Hansen.

Przekazała, że na tę chwilę w Warszawie i okolicach jest ponad 40 jadłodzielni, natomiast w całej Polsce już na pewno 200 albo i więcej, bo nie o wszystkich wiadomo. Lodówki społeczne i jadłodzielnie prowadzone są przez lokalne społeczności, wolontariuszy, organizacje pozarządowe, przedsiębiorców oraz samorządy miejskie.

- Celem jadłodzielni jest niemarnowanie jedzenia, ale także edukacja w tym zakresie. Chodzi o to, żeby każdy zajrzał do swojej lodówki i zaczął racjonalnie robić zakupy, nie kupował zbyt wiele, nie dał się skusić na promocje czy też starał się maksymalnie wykorzystywać kupione już produkty. A w ostateczności można zanieść nadwyżkę do jadłodzielni - zaznaczyła.

Hansen podkreśliła, że idea jest taka, że z jadłodzielni mogą korzystać wszyscy. Zarówno ci dobrze sytuowani, jak i ci w gorszej sytuacji finansowej.

- Chodzi nam o to, żeby każdy, kto ma ochotę, niezależnie od sytuacji, mógł się poczęstować. Częstowanie się przez osoby gorzej sytuowane to aspekt dodatkowy, bo najważniejsze, to zwrócenie ludziom uwagi, żeby nie marnować jedzenia - dodała.

Dodała też, że po świętach jadłodzielnie pękają w szwach i w niektórych jedzenia jest aż za dużo.

Część jedzenia zostanie faktycznie odzyskana, ale możliwe, że nie wszystko. - Więc bardziej w te poświąteczne dni stawiałabym na to, że może część jedzenia uda się zamrozić, a może rozdać rodzinie czy sąsiadom. Planujmy też przyszłe święta, tzn. zobaczmy czego było teraz za dużo i za rok zrobimy mniej - powiedziała Hansen.

- Postarajmy się planować to już zawczasu, nie wyręczając się jadłodzielnią, jako czyszczeniem sumienia - podkreśliła.

Również dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej (MOPS) w Łodzi Piotr Kowalski zaznaczył, że niemarnowanie żywności to zagadnienie o ogromnym znaczeniu, które nie powinno interesować nas wyłącznie w okresie świąt, lecz także na co dzień. - Z badań wynika bowiem, że każdego roku w Polsce wyrzucanych jest niemal pięć milionów ton jedzenia. Co szczególnie istotne, największa część tej ilości - aż około 60 procent, czyli blisko trzy miliony ton - pochodzi bezpośrednio z gospodarstw domowych, w tym również z domów mieszkańców Łodzi - podkreślił.

W obliczu tych danych - dodał - warto zwrócić uwagę na proste, a jednocześnie bardzo skuteczne rozwiązania, takie jak lodówki społeczne oraz jadłodzielnie. - Nie obowiązują tu żadne formalności ani ograniczenia. Nie ma podziałów na osoby potrzebujące i pomagające, nikt nie jest oceniany, nie trzeba przedstawiać dokumentów, kuponów czy informacji o dochodach. To przestrzeń oparta na zaufaniu i solidarności międzyludzkiej - zaznaczył.

Z kolei dyrektor opolskiego oddziału PCK Dawid Drożdż przekazał, że co ciekawe, poza okresem świątecznym, do punktów najwięcej jedzenia przyjeżdża w styczniu.

- To zwykle są pierwsze dni nowego roku, gdy przywożą do nas jedzenie restauracje organizujące u siebie powitanie Nowego Roku oraz czas studniówek. Jest to nie tylko pełnowartościowa żywność, ale proszę mi wierzyć, że czasem trafiają do nas prawdziwe przysmaki i specjalności szefa kuchni. Cieszy nas, że zakłady gastronomiczne i restauracje uznały, że lepiej podzielić się jedzeniem z potrzebującymi, niż je wyrzucać - podkreślił dyrektor Drożdż.

Jakie produkty przynosić do jadłodzielni wyjaśnił dyrektor Caritas Archidiecezji Gdańskiej ks. Andrzej Wiecki.

Produkty mogą być nawet po dacie "najlepiej spożyć przed", ale mieszczą się w terminie przydatności do spożycia "najlepiej spożyć do". Muszą być szczelnie zapakowane, w czyste opakowania. Do domowych wyrobów koniecznie należy podać skład i datę przygotowania. Produkty suche mogą być napoczęte, ale powinny być szczelnie zamknięte.

W jadłodzielniach nie można zostawiać nadgniłych rzeczy, surowego mięsa, dań z surowymi jajami czy niepasteryzowanym mlekiem a także otwartych puszek, słoików, konserw oraz produktów wymagających chłodzenia, które przebywały poza lodówką ponad 30 minut.

Według najnowszego raportu przygotowanego przez firmę Too Good To Go we współpracy z pracownią Opinia24, aż 8 na 10 Polaków (83 proc.) przyznaje się, że wyrzuca jedzenie w okresie świątecznym (między 23 a 30 grudnia). Z badań wynika, że 63 proc. Polaków przygotowuje za dużo jedzenia względem potrzeb. Najczęściej wyrzucaną w święta kategorią jedzenia są owoce i warzywa. Następne w kolejności są zupy, napoje, ryby oraz słodycze i desery.

Według danych Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi rocznie w Polsce marnuje się ok. 5 mln ton żywności. Przeciętna polska rodzina wyrzuca do kosza żywność o wartości około 3 tys. zł.

Na świecie rocznie marnuje się około 1/3 produkowanej żywności, a w ujęciu masy strat jest to około 1,3 mld ton żywności nadającej się do spożycia.

Najwięcej marnują konsumenci - aż 60 proc., czyli blisko 3 mln żywności trafia do kosza. Co sekundę do kosza trafia 150 kg jedzenia, którego część wciąż nadaje się do wykorzystania. (PAP)

mas/ bap/ masz/ dsok/ zuz

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu zawiercie365.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%